Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



„Żyć w Prowincji Oriente”, czyli modne bzdury...
TAGI: Deser, Waria,
Dodano: 2009-10-29 14:01:38

„Pierwsze radio informacyjne” zaprezentowało rozmowę z jakimś artystą, którego nazwisko nikomu zapewne ze słuchaczy nic nie mówiło, ale ważny był kontekst, mianowicie dlaczego ów zapoznany artysta nie pojechał na Kongres Kultury. Dziennikarz (o podobnych poglądach zresztą) odczytał z namaszczeniem cytaty z niedawnych wypowiedzi, z których wynikało, że ów artysta nie jedzie na kongres, bo protestuje przeciwko neoliberalnym tendencjom w kulturze, do których zmierza rząd. Ów „neoliberalizm” wybijał się w wypowiedziach obu dżentelmenów, chociaż gdyby któregoś spytać, co to jest ów neoliberalizm i czym różni się od klasycznego liberalizmu, żaden nie byłby w stanie tego zrobić (bowiem różni się tylko tym, że ten pierwszy termin określa teorię, a ten drugi traktuje tę samą teorię epitetem...).

Ogólnie rzecz biorąc, obaj basujący sobie nawzajem dżentelmeni uważali, że to skandal, aby od ludzi kultury domagać się jakiejkolwiek użytecznej pracy, czy choćby nawet starań o pieniądze (o granty, których jest za dużo – stwierdził artysta – i w związku z tym musi im poświęcać za dużo czasu). Wniosek logiczny byłby taki, że pieniędzy w kulturze jest za dużo. Ale wniosek artysty był odwrotny, mianowicie, że pieniądze powinni dostawać za sam fakt bycia artystami.

Nawet zacytowany został w jego wypowiedzi Pierre Burdieu, jeden z twórców postmodernistycznego bełkotu, tak znakomicie przedstawionego w książce dwóch fizyków pt. „Modne bzdury”, że artysta powinien być wolny od trosk materialnych. Ponieważ ten pogląd jest dość bliski wielu twórcom, wielkim i małym (zwłaszcza tym drugim), więc chciałbym amatorom życia na cudzy rachunek przypomnieć kilka oczywistości.

Po pierwsze (i najbardziej oczywiste!), najwspanialsze dzieła cywilizacji europejskiej powstały w wyniku prywatnego, rzadziej państwowego, mecenatu. Po drugie, do uznania (także materialnego) trzeba dorosnąć, przede wszystkim sukcesami. Antoni Słonimski w znakomitym felietonie zwracał niegdyś uwagę na fakt, że nie spotkał młodego hydraulika, czy zduna, który by chwalił się tym, że jest młodym zdunem, natomiast młody poeta podkreśla swoją młodość i domaga się przywilejów z tego tytułu. Przypomina się kabaret Pod Egidą, gdzie bodajże Krystyna Sienkiewicz mówiła wiersz o bohemie, w którym pytała: „Gdzie ów zapiekły, gorzki poeta? Umarł i ... przeszedł na etat”. Te skłonności mają u nas nierzadko i starsi twórcy, którzy też najchętniej pozbyliby się uciążliwego obowiązku i wzięli etat, czyli stałe pieniądze niezależnie od tego, czy realizują jakiś projekt, czy też nie.

I po trzecie, chciałbym przypomnieć, że historia zna próby tworzenia świata, w którym wybrani żyliby jak w raju. Kończyło się to zawsze katastrofą. Jedną z takich prób był pomysł Fidela Castro, by stworzyć modelową prowincję, w której wedle idei starego (czy wówczas raczej młodego) durnia, ludzie „żyliby jak w komunizmie”.

Po ogłoszeniu tego pomysłu wszyscy zaczęli starać się o przeniesienie do wybranej prowincji Oriente. Całkiem rozsądnie każdy kombinował, że lepiej będzie jeśli pracujący winnych prowincjach będą „zrzucać” się na to, by wybrani mieszkańcy Oriente mogli kupić wszystko, co trzeba niż żeby oni pracowali na innych. Ponieważ wszyscy, od sekretarzy partyjnych po kołchoźników, zaczęli czynić starania o przeniesienie do przyszłego „raju”, więc Castro zrezygnował z pomysłu. Co polecam pod rozwagę artystycznym krytykom „neoliberalizmu”... 

OPINIE
Zapraszamy do wyrażenia opinii.
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010