i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-08-22 14:30:32

„Z ery, w której biznes był naszą kulturą, przechodzimy do ery,
w której kultura staje się naszym biznesem”
Marshall McLuhan
Wydarzenia ostatnich tygodni skłoniły mnie do głębszego zastanowienia się nad utowarowieniem kultury i nad tym czy mamy jeszcze do czynienia z kulturą czy już tylko jednym z elementów ekonomii, czymś czym możemy handlować.
Żeby móc kontynuować temat, spośród stu sześćdziesięciu ośmiu definicji kultury (liczba podawana przez Alfred L. Koreber i Clyde Kluckhohn) wybrałam taką, która będzie odpowiadać tym rozważaniom – autorstwa R. Lintona: „kultura obejmuje dwie zasadnicze klasy zjawisk: zachowanie ludzkie oraz przedmioty stanowiące rezultat tych zachowań”1. Zaznaczę jeszcze, że zajmę się tu kulturą materialną, czyli ogólno pojętymi wytworami cywilizacji, jednak nie będzie mnie interesowało koło czy komórka, ale wytwory, które można nazwać artystycznymi: muzyka, sztuka i z tym związana kultura masowa i kultura wysoka, tudzież niszowa.
Oba te rodzaje kultury ulegają utowarowieniu. Determinantem tego jest gospodarka rynkowa, której charakter, czynniki i specyfika prowadzą do tego, że dobra kultury i jej wytwory nazywa się „towarem” albo „przedmiotem”. „Kultura staje się obszarem nie tylko tradycyjnej polityki społecznej, ale także polityki ekonomicznej”2. Przytaczany przez Monikę Smoleń, Jan Szomburg twierdzi, że mamy do czynienia z „ekonomizacją kultury i kulturyzacją ekonomii”. Te dwie dziedziny uzupełniają się nawzajem. Kultura wychodzi ze strefy sacrum, a nabiera cech tovarum3.
Na temat ekonomicznych odniesień wobec kultury wspomina Bronisław Siemieniecki, który uważa, że wiążą się one z dystrybucją kultury i z poziomem jej „towarów”, dostarczających określone profity4. Pozostając w dalszym ciągu w obrębie ekonomii, można do tego jeszcze dodać zadowolenie klientów, w przypadku kultury – odbiorców, które jest monitorowane i badane, a nierzadko też kontrolowane przez media. Kontrolowanie polega na propagowaniu tego, co jest społecznie pożądane, a co może pozostać w grupie niszowego odbiorcy. Przykładem może być choćby śmierć i pogrzeb prof. Leszka Kołakowskiego i Michael’a Jacksona. Śmierć tego pierwszego była odnotowana, z drugiej zaś zrobiono przedstawienie medialne, określając nawet muzyka– a tym samym popełniając spore nadużycie – „artystą wszechczasów”.
1A. Kłoskowska, Kultura masowa, wyd. PWN, Warszawa 2005, s. 23.
2M. Smoleń, Przemysły kultury. Wpływ na rozwój miast, wyd. Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2003, s. 8.
3Tamże.
4B. Siemieniecki, Pedagogika medialna, wyd. PWN, Warszawa 2007, s.73.


