Show must go on
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo, Kultura,
Dodano: 2009-07-08 12:45:28
Histeria, która rozprzestrzeniła się po śmierci Michaela Jacksona skłania do pytania o granice relatywizmu. Czy rzeczywiście wszystko jest równorzędne? Śmierć papieża Jana Pawa II i piosenkarza, który śpiewał nieco gorzej niż Anna Netrebko i tańczył dużo dużo gorzej, mimo że wynalazł „księżycowy krok”, niż Michaił Barysznikow, w środkach masowego przekazu została sprowadzona do wspólnego mianownika. Nie jestem katolikiem, ale wiem, że coś jest nie tak. Czy nasz bohater, Michael Jackson wynalazł szczepionkę przeciw rakowi, odkrył nowe galaktyki, powiedział nam coś nowego o otaczającym nas świecie? Czy rzeczywiście ktoś kto jest uznany za kogoś kto potrafi może nawet nieźle śpiewać i tańczyć zasługuje na hołd, który mu oddaje wiele światowych telewizji.
Polska TVN 24 złamała ramówkę, nadając kilku godzinną transmisję z uroczystości pogrzebowych w Los Angeles. Czy wydarzenie to jest rzeczywiście warte takiej transmisji? Czy polska telewizja, także publiczna, nie propaguje fałszywych wartości? Niestety propaguje. Także dzisiaj dowiedzieliśmy się, że piłkarz Cristiano Ronaldo został kupiony przez Real Madryt za 93 miliony euro. Który instytut naukowy mógłby kupić genialnego uczonego za taką sumę? Jakie wartości przekazują nam piłkarze, tenisiści, gracze w golfa? Chciwość pazerność, walkę o kolejne premie idące w setki tysięcy euro. Co poza umiejętnością grania w tenisa, który powinien być grą rekreacyjną, mówi nam Agnieszka Radwańska?
Śmierć Michaela Jacksona obeszła mnie tak jak śmierć każdego nieznajomego człowieka. Życie miał skomplikowane, a psychikę niewątpliwie zaburzoną, kreował się na siłę, na kogoś kim nie był. Wzruszające są ujęcia filmowe czarnoskórego chłopca śpiewającego piosenki, potem była to tylko kreacja show bissnesu. Był to biedny murzyński chłopak, który osiągnął wielki sukces w świecie białych ogromnym kosztem. Show bussines i światowe telewizje leją krokodyle łzy i eksploatują pamięć, przecież w gruncie rzeczy przeciętnego artysty, o którym świat wkrótce zapomni, bo pojawią się nowe gwiazdy, nowe idole. Show must go on.
jotsch - największa hucpa wszechczasów
2009-07-09 14:16:01
Wczoraj z TVN od red. Wrony dowiedziałem się, że był to pogrzeb "największego artysty wszechczasów". Jest to przykład umysłowego i językowego niechlujstwa kiepskiego dziennikarza, który nie zastanawia się nad tym co mówi. A więc większy od Bacha, Mozarta, Michała Anioła...? Tak, Autor ma po stoktroć rację. Świat zwariował a media oszalały.
Jocet
anika - Tracimy "grunt"
2009-07-09 15:10:25
Nie jestem zdziwiona szumem medialnym wokół śmierci i pogrzebu Jacksona – w końcu był to świetny temat dla mediów. Gazety nie miały problemu z tekstem na pierwszą stronę, telewizje wręcz zmieniały swoje ramówki, aby pokazać pogrzeb piosenkarza, o czym wspomina autor tekstu, dziennikarze wymyślali przeróżne określenia, podkreślając wielkość Jacksona.
Trzeba się tylko zastanowić nad sensem tych działań, gdzie leży granica dobrego smaku, kunsztu dziennikarskiego, a w którym momencie wykraczamy poza tę sferę. Autor ma rację pytając o granicę relatywizmu i trzeba stwierdzić, że jest to niepokojące pytanie. W końcu dlaczego pewne normy i kanony maja się zmieniać – traci się wówczas pewien fundament, konkret.
Gustaw Lasek (lgustaw@czerwonyszlak.pl) - Właśnie dlatego nie oglądam telewizji
2009-07-10 11:44:57
Zgadzam się z Pana opinią.
Śmierć Jacksona dla telewizji w "sezonie ogórkowym" to istna woda na młyn, na której można zarobić kolejne pieniądze.
Dodatkowo jeszcze będą w telewizji puszczane filmy dokumentalne o Michael'u oraz powtórki koncertów.
To również świetna okazja do zarobienia kolejnych pieniędzy na wydaniu zbiorczej twórczości na płytach DVD i wszelkiego rodzaju nośnikach...Show must go on
Dlaczego nie oglądam telewizji!
http://blog.czerwonyszlak.pl/?p=156
Dawniej gdy nie było takiej szybkiej wymiany informacji, a telewizja nadawała tylko informacje z kraju (lata 80-90) można było dowiedzieć się o śmierci kilku/kilkudziesięciu osób. Obecnie w erze informacji dziennie można dowiedzieć się o śmierci kilkuset osób.
Mam tylko nadzieję że nie znieczula to innych, po prostu jeżeli są to obce osoby przechodzimy nad tym do porządku dnia codziennego.
ena86 - śmierć ikony popu przerodziła sie w psychozę
2009-07-10 15:31:46
Rozgłos wokół śmierci Michaela Jacksona jest przesadny. Ikonę popkultury żegnamy z pompą i honorami godnymi królów i papieży, ludzi zasłużonych dla świata. Szał jaki ogarnął fanów po śmierci „króla” przerodził się niemalże w psychozę popychającą kilkanaście osób do samobójstwa, żeby spotkać się z „mistrzem” po śmierci.
Gdybyśmy zeszli w tym czasie na ziemię to zobaczylibyśmy równie wielką tragedię setek, czy tysięcy ludzi w Polsce i Czechach, którzy wraz z zalewającą wodą stracili nadzieję i dorobek całego życia, ale dla mediów temat ten zszedł na drugi plan.
sylwesterzimon (sylwesterzimon@gmail.com) - Każdy ma swoją jazdę
2009-07-15 19:01:20
Jedni rozpaczali po śmierci Jacksona, inni po śmierci Papieża, inni po śmierci Kapuścińskiego, Presleya, Marylin Monroe czy Kurta Vonneguta. Faktem jest, że show ze śmierci tych postaci (oprócz Vonneguta) związany jest z tym, że były one powszechnie rozpoznawalne. Prawdę mówiąc nie ma w tym nic więcej i żadna tajemnica za tym się nie kryje. Co do Michaela Jacksona to dobrze dla jego sławy, że odszedł przed - prawdopodobnie - kompromitującym powrotem na scenę.
nerry - Mimo wszystko...
2009-07-23 11:52:13
Jedni mogą cenić Michaela Jacksona, inni nie. Jednak nie pozostawia wątpliwości fakt, że był jedynym piosenkarzem na świecie, który sprzedał 100 mln płyt, a jego utwory rozpoznaje każdy.
Być może nie dostał nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, ani nie wynalazł szczepionki na tyfus, ale jednak dla muzyki pop i sposobu produkowania wideoklipów zrobił wiele. Smutne jest tylko to, że ten sam świat go zniszczył i zabił.
ileonowicz - a mnie to nie dziwi...
2009-07-23 12:01:52
...MJ był wszakże ikoną popkultury - jak wspomniał mój poprzednik. Scena i świat "gwiazd" i gwiazdeczek rządzi się swoimi prawami, posiada swoje kulturowe rytuały - odprawiane zbiorowo podczas koncertów i innych wydarzeń publicznych z udziałem gwiazd.
Jednym z takich rytuałów jest odejście Króla czy Królowej, zbiorowe spazmy nastolatek, dla których przez jakiś czas śmierć idola jest powodem bezkresnego, egzaltowanego cierpienia. Elementem rytuału zaś jest zaangażowanie mediów - być może w tym wypadku faktycznie zbyt daleko idące, jeśli chodzi choćby o relacje na żywo z pogrzebu MJ. Do pewnego stopnia zrozumiałe w mediach amerykańskich, mniej w polskich. W końcu MJ nie był "naszą" gwiazdą.
Ale z drugiej strony - media to zwierciadło rzeczywistości, krzywe, ale zwierciadło. Jakkolwiek dla Autora tekstu i wielu innych osób, które zmęczyły się przekazami dotyczącymi MJ, ilość ich oraz częstotliwość może być żenująca, nie można zapomnieć, że większość odbiorców mediów masowych takiego produktu oczekuje - mniejsza o to, czy została do niego przyzwyczajona, czy jej intelektualne wymagania są po prostu ograniczone.
Podsumowując, sposób w jaki śmierć Jacksona znalazła odzwierciedlenie w mediach, jest tylko kolejnym elementem ich współczesnej charakterystyki. Ciekawi mnie tylko, kto następny doczeka się medialnych "owacji na stojąco" po swej śmierci. Czy może okazać się, że MJ był ostatni?
agasior86 - szum informacyjny
2009-07-30 15:24:00
Śmierć Michaela Jacksona wywołała wielkie poruszenie na całym świecie (tłumy fanów opłakujących "ikonę popu", samobójstwa czy walka o bilety na uroczystości pogrzebowe). Zastanawia mnie tylko jeden fakt - przed śmiercią Michaela zainteresowanie mediów jego osobą było niewielkie.
Sporadycznie można było przeczytać artykuły w gazecie na temat zbliżającej się trasy koncertowej oraz posłuchać utworów jego autorstwa w radiu bądź w telewizji. Natomiast teraz nie ma dnia bez kolejnych "newsów" i spekulacji, dotyczących tajemnic z życia Jacksona, jak również tych, dotyczących jego śmierci…