i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-12-18 14:46:41

Lubię publicystykę profesora Jerzego Chłopeckiego za jej ostrość i sarkazm, bo to cechy dobrej publicystyki. Ale czasami ta publicystyka grzęźnie na mieliźnie stereotypów, dawania upustu własnym fobiom, i wtedy lubię ją znacznie mniej. Mam tu na myśli jedno zdanie z opublikowanego na „Bistro” tekstu Pana Profesora „Dusza PiS-u czyli brak gustu”.
Pan Profesor każdą komórką swego ciała nie cierpi PiS-u. Jego dobre prawo, zostawiam to na boku. Trudno mi jednak przejść do porządku dziennego nad stwierdzeniem z tego tekstu, w którym nazwał Pan dziennik „Rzeczpospolita” „organem prasowym PiS-u”. To stwierdzenie nieprawdziwe, mało tego – krzywdzące dla gazety.
Nie ukrywam, że „Rzeczpospolita” to mój ulubiony dziennik, ba! jedyny, który potrafię czytać bez gwałtu na moim poczuciu zdrowego rozsądku. I czytam ją regularnie nie dlatego, że jest jakoby „organem prasowym PiS-u”. Gdyby tak było, omijałbym ją szerokim łukiem, bo gazetki partyjne nie mają nic wspólnego z normalnym, niezależnym dziennikarstwem.
„Rzeczpospolitą” cenię głównie za dział „Opinie”, który uważam za najlepszy w polskiej prasie. A najlepszy dlatego, że pluralistyczny. Tu każdy problem opisany jest przez różnych autorów: od lewa do prawa. Można porównać argumenty. Owszem, „Rzeczpospolita” ma wyrazistych publicystów w rodzaju Bronisława Wildsteina, Rafała Ziemkiewicza czy Piotra Semki, którym bliska jest zapewne, mówiąc w pewnym uproszczeniu, idea IV RP. A ponieważ uważnie śledzę ich publicystykę, to wiem, że poświęcają w niej wiele gorzkich słów Platformie, ale PiS-u też bynajmniej nie głaszczą. Zaiste, marni to „funkcjonariusze” tej partii „na odcinku” prasy.
Pan Profesor jako wytrawny publicysta dobrze wie, że wyrazistość jest zaletą, a nie wadą publicystyki. Problem leży w proporcjach. W moim przekonaniu, „Rzeczpospolita” zachowuje je w sposób najbardziej optymalny w polskiej prasie. Bo „Rzeczpospolita” to także prof. Piotr Winczorek, prof. Wojciech Sadurski czy Dariusz Rosiak. Ich chyba nie nazwie Pan „funkcjonariuszami” PiS-u? Warto jeszcze wspomnieć o wielu okazjonalnych autorach działu „Opinie” o poglądach dalekich od sympatii dla „partii braci Kaczyńskich”.
Skoro nazywa Pan Profesor „Rzeczpospolitą” „organem prasowym PiS-u”, to jak nazwie Pan „Gazetę Wyborczą”, która wyprzedza „Rzepę” o miliony lat świetlnych w ideologizowaniu wszystkiego?
Skąd te krzywdzące opinie na temat „Rzepy”? Z kilku źródeł. W latach 90. w środowiskach intelektualnych, do których zapewne Pan Profesor aspiruje, za „prawą ścianę” robił Aleksander Hall. Tego, co było dalej, nie brano pod uwagę. Wiek XXI to myślenie wprawdzie przewrócił, ale gdzieś ono tam jeszcze pokutuje. Na to nałożyły się spory z obecnej dekady, zgodnie z podziałem: kto głosi, że III RP ma wiele wad, kto jest za lustracją, IPN-em, CBA itd., jest „funkcjonariuszem” na służbie PiS i nie może być zaliczony do środowiska ludzi przyzwoitych, autorytetów. Kto opiewa III RP, jest przeciw lustracji itd., jest „autorytetem moralnym”, człowiekiem przyzwoitym.
Myślenie bezkrytycznych piewców III RP, wrogów PiS-u (czy jak ich tam zwał) jest rażąco niesymetryczne, bo środek ciężkości w publicznej debacie – przynajmniej takiej, jaką chcieliby widzieć - jest przesunięty znacząco w lewo. Według nich, gazeta jest rzetelna wtedy, gdy polemizują w niej, ujmując rzecz symbolicznie, Żakowski z Paradowską i Lis z Najsztubem. Wtedy jest równowaga, pluralizm itd. Gdy w to wszystko włączy się Wildstein czy Ziemkiewicz, zaraz podnosi się krzyk o stronniczości. A ja nie zgadzam się z sytuacją, w której rzeczywista równowaga stanowisk jest nazywana stronniczością.
Panie Profesorze! Chłopecki-publicysta ma prawo do tego, by być rażąco stronniczy. Ale jest jeszcze Chłopecki-naukowiec, którego obowiązują pewne standardy myślenia. Proszę je czasami włączyć także przy publicystyce. Uniknie Pan ulegania środowiskowym stereotypom, tak rażąco niesprawiedliwym, nieprawdziwym, jak ten o „Rzeczpospolitej”.
Jest to irytująca maniera. Zaliczam Jaromira Kwiatkowskiego nie tyle do zwolenników IV Rzeczpospolitej, co do grona jej żarliwych wyznawców. Polemika z wyznawcą jest jałowa.
Pani Anno, z niejakim zdziwieniem przeczytałem kilka rzeczy o sobie. Nieprawdziwych i powodujących, że mam rzeczywiście poczucie walenia głową w mur.


