Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



Społeczeństwo
Problemy, które ujawnia magister Z
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo,
Dodano: 2009-04-04 12:28:39

Kim jest mgr Z? Nazwiska nie wymieniam, chociaż zdobył on już sobie popularność. Stał się znany i pewnie się z tego cieszy. Po co ta afera, przecież to śmieć – zauważył jeden z internautów. Nie jestem skory by kogokolwiek nazywać śmieciem, chociaż to, co o nim dzisiaj wiemy, do takiego określenia może nawet upoważniać. Ale – nie. Nie upoważnia. W każdym środowisku zdarzyć się może dewiant, człowiek chory, intelektualnie pokręcony. Pogarda nie leczy. Zresztą nie ma problemu mgra Z. Nie ma nawet problemu jego książki ani wydawnictwa, które ją wydało. W świecie wolności słowa mogą egzystować szmatławe oficyny, umysłowi dewianci mogą pisać książki, które szmatławe oficyny mogą wydawać. To wszystko może mieć miejsce i nie ma się co podniecać.  No problem. Ale jednak jest problem – i to nie jeden, a kilka.

Problem nr 1 – dr hab. Andrzej Nowak
Podobno – bo tego programu telewizyjnego nie oglądałem – prof. A. Nowak stwierdził był, że Wałęsa nie jest dlań żadnym bohaterem, bohaterem jest dla niego Anna Walentynowicz. Mogę się temu dziwić, ale ma on do tego prawo. O Walentynowicz jeszcze będzie, teraz chodzi o A. Nowaka. Jest on promotorem pracy magisterskiej mgr. Z. Ta praca, wydana później jako książka, jest swego rodzaju metodologicznym kuriozum, które gwałci podstawowe zasady pracy naukowej, te, których miał się w czasie studiów młody człowiek nauczyć a świadectwo ich opanowania miał dać w swojej pracy. Książka mgr. Z. wydana przez wydawnictwo, którego nazwy też nie wymienię, a którego dyrektorem jest A. Nowak, czyli niedawny promotor dzisiejszego mgra Z., przekonuje nas, że prof. A. Nowak nie tyle był jego promotorem, co deprawatorem. 

Niedawno na mojej uczelni, Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, której daleko do historycznej patyny prestiżu, szacunku i autorytetu najstarszej Alma Mater w Polsce, rozstaliśmy się z profesorem, na którego seminarium magisterskim seminarzysta sfałszował wyniki badań empirycznych i praca została przez niego dopuszczona do obrony. Nie było w tym – ze strony promotora – akceptacji intencjonalnego oszustwa, naciągania dowodów, świadomego fałszowania czy choćby tylko nieweryfikowania faktów, nie było zgo-dy na oszustwo, z którym mielibyśmy do czynienia, gdyby namawiał swego magistranta lub akceptował u niego dopasowywanie dowodów do z góry założonej tezy. Była tylko niekompetencja, może opieszałość, lub niesolidność. Podejrzewam, że promotor po prostu pracy nie przeczytał uważnie. Rzecz naganna. Wszystko wskazuje jednak, że dr hab. A. Nowak pracę dzisiejszego mgra Z. jednak przeczytał i wiedział co akceptuje.
W blankiecie recenzyjnym prac dyplomowych, zarówno licencjackich jak magisterskich jest rubryka, w której należy napisać co nowego praca wnosi do nauki. Zawsze mnie ona denerwuje i czasami wpisuję w niej uwagę, że coś takiego mógł wymyśleć tylko ktoś o biurokratycznie zidiociałym umyśle. Bo praca magisterska, nie mówiąc już o licencjackiej nie musi niczego odkrywczego, nowego do nauki wnosić. Może, ale nie musi. Natomiast musi pokazywać, że jej autor potrafi poruszać się względnie swobodnie po obszarze literatury przedmiotu, że potrafi cudze prace omawiać, cytować, wykorzystywać, że wreszcie dysponu-je podstawowym warsztatem badawczym (techniki, metody, narzędzia) i że jest uczciwy. A czym jest uczciwość w nauce?
Otóż prof. Nowak albo tego nie wie, w co jednak wątpię, albo wie i lekceważy, w kon-sekwencji mgra Z tego nie nauczył, przeciwnie – wszystko na to wskazuje, że nauczył go oszustwa, czyli powoływania się na anonimowe źródła, wykorzystywania gminnych plotek, przenoszenia do nauki chwytów relacyjnych z kiepskiego dziennikarstwa, w którym występują różne podmioty zbiorowe, które coś sądzą (opinia publiczna miasta X jest zbulwersowana…), coś oceniają (ludzie we wsi uważają, że…) co pozwala mu pisać nie tylko o tym, że Wałęsa miał kontakty z UB, bo miał, ale i o jego rzekomym nieślubnym dziecku, o sikaniu pod murki, do kropielnicy itp. Co zrobić z „opiekunem naukowym” takiej pracy i z nauczycielem oraz wychowawcą (bo jednak także z wychowawcą!) młodego człowieka?
Obce mi są pomysły odbierania stopni czy tytułów naukowych.   Były zresztą w czasach szczęśliwie już minionych. Wiem, że władze komunistyczne rozważały możliwość odebrania tytułu profesora Leszkowi Nowakowi, twórcy teorii o klasowym trój-panowaniu, którego wykłady, radykalnie antykomunistyczne choć bardzo lewicowe, cieszyły się niezwykłą popularnością wśród studentów. Więc co zrobić z tym dzisiejszym Nowakiem, który dla Kurtyki jest „najwybitniejszym historykiem swojego pokolenia”? Stopniem naukowym doktora habilitowanego powinien się cieszyć dożywotnio. Mimo wszystko ten rodzaj stabilizacji jest potrzebny i wcale nie jemu w pierwszej kolejności. Ale czy musi się takiemu człowiekowi oddawać na deprawację młodych adeptów nauki? A więc czy musi prowadzić seminaria magisterskie? A nawet czy musi pracować w najstarszej i najszacowniejszej polskiej uczelni, czy zresztą w jakiejkolwiek uczelni? W mojej miejsca by nie zagrzał. 

 1  2  3 


OPINIE
Jerzy Mikułowski Pomorski - Problem nr 4 - Historia współczesności a historycy IPN
2009-04-14 15:23:10
Dowiedziałem się o pracy mgr. Z i zadałem sobie pytanie: Czy to jeszcze jeden historyk IPN? Czym są historycy IPN i co to określenie znaczy?
Status historii czasów nam współczesnych zawsze był trudny do ustalenia, dlatego postanowiono unikać jej uprawiania. Tak mnie uczyli w krakowskiej Alma Mater najwybitniejsi historycy. Dlatego ostatnie 50-cio lecie było wyłączone z badań historycznych. Powodów takiego stanowiska było kilka.
Bohdan Jałowiecki - Klimat, w którym musimy żyć…
2009-04-14 15:21:53
Z coraz większym smutkiem i niestety z narastającym obrzydzeniem oglądam polskich polityków, ich zaściankowe kłótnie, gdzie chłopski cep jest głównym argumentem. Z trudem oglądam „Kropkę na i” i występujących tam błaznów, razi mnie pani Justyna Pochanke ze swoimi napastliwymi rozmowami. Polskie media, a i rzeczywistość, stają się co raz bardziej duszne, nie do zniesienia.

Anna Martens - Apel o pobłażliwość
2009-04-14 15:20:53
Czytając z uwagą niezwykle emocjonalny, acz interesujący felieton profesora Chłopeckiego, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ta zacięta krytyka wymierzona w głupotę w ogóle, a w ignorancję w szczególności, nie może stać się – co było jak sądzę zamierzeniem autora – głosem wołającym o zdrowy rozsądek, mimo wielu przekonywujących argumentów.
anonim - Będą gonić króliczka…
2009-04-14 15:25:04
Poznałem A. Nowaka jako pisowskiego czy awuesowskiego członka Rady Programowej Polskiego Radia. To człowiek o mentalności jezuity/bolszewika.
Bartłomiej Jeleń -
2009-06-02 14:24:19
Chyba najważniejszym problemem jaki sobie sami stworzyliśmy, było to iż zainteresowaliśmy się pracą magisterską, książką, jak i samym autorem – Panem Z. No bo jakby nie popatrzeć to takie działania mamy praktycznie na co dzień i to nie tylko w sferach polityki, ale i w życiu publicznym.
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010