i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-06-10 13:46:17

W maju 1989 roku, miesiąc po zakończeniu rozmów Okrągłego Stołu, na dwa tygodnie przed czerwcowymi wyborami, Adam Michnik napisał w „Gazecie Wyborczej” słynne już słowa:
„Widmo krąży po Europie, także po innych kontynentach: widmo końca systemu totalitarnego, widmo kresu koszarowego komunizmu. Tak, to już chyba koniec. Nic już chyba nie wskrzesi tego systemu, który obiecywał świetlaną przyszłość, a przyniósł terror i nędzę, kłamstwo i deprawację, wynarodawianie i gwałt na ludzkich sumieniach”1.
Z dzisiejszej perspektywy wiemy, że przepowiednia Michnika sprawdziła się szybciej, niż przypuszczała opozycja, a na pewno szybciej niż przewidywała strona rządowa, wtedy jednak sprawa nie była ani tak oczywista, ani tym bardziej przesądzona. Paradoksalnie, właśnie ta pozorna łatwość z jaką PZPR oddała władzę i ta rzekoma nadmierna kompromisowość strony opozycyjnej, umocniły argumenty przeciwników Okrągłego Stołu i wyborów kontraktowych. Gdyby opór decydentów partyjnych był większy, gdyby po stronie partyjnej doszło np. do puczu i nieudanej próby obalenia „ugodowców”, wtedy być może wydarzenia Okrągłego Stołu doczekałyby się tylko jednej oceny, jednej legendy, jednego mitu. Jednak obie strony rozmów – zarówno rządowa, jak i społeczna uzgodnień dotrzymały, Michaił Gorbaczow wciąż jeszcze utrzymywał się na Kremlu, chociaż teraz już wiemy, że jego pozycja była coraz słabsza, a służby mundurowe, które miały być mocnym zapleczem partyjnego betonu, w czerwcu 1989 roku zagłosowały tak jak większość społeczeństwa – przeciwko ludziom PZPR. Teraz zatem mamy dwie oceny, dwie legendy i dwa mity a przeciwnicy czy tylko sceptycy mogą czynić najdziwniejsze zarzuty wobec uczestników Okrągłego Stołu, snuć najbardziej nieprawdopodobne spekulacje czy pisać alternatywne scenariusze wydarzeń.
Antoni Dudek trzynaście lat po wydarzeniach 1989 roku – Magdalence, Okrągłym Stole, czerwcowych wyborach, napisał: „Zwolennicy 'okrągłego stołu' są przekonani, że umożliwił on rozpoczęcie pokojowego i ewolucyjnego procesu demokratyzacji Polski. Często przeciwstawiają go krwawemu scenariuszowi rumuńskiej rewolucji grudniowej z 1989 roku, nie chcąc słuchać argumentów o zasadniczej odmienności reżimów Jaruzelskiego i Ceausescu. Tymczasem wiele przemawia za tym, że alternatywą „okrągłego stołu” nie była krwawa łaźnia, ale kilkumiesięczny proces rozkładu PRL, zakończony wydarzeniami w rodzaju czechosłowackiej „aksamitnej rewolucji”. Komuniści rządziliby Polską trochę dłużej, ale ich ostateczne odejście pozbawione byłoby dwuznaczności, jaką stworzył „okrągły stół”2.
Opinia A. Dudka jest łagodniejszą wersją czarnej legendy Okrągłego Stołu, do której sam autor się dystansuje, ale której jego prace dostarczają argumentów. Polacy mają skłonność do rozpatrywania alternatywnych scenariuszy, podobnie jak do binaryzacji – lubimy jasne podziały: „państwowcy” – „narodowcy”, „piłsudczycy” – „endecy”, „patrioci” – „zdrajcy”. W ten dwubiegunowy sposób myślenia wpisany został także Okrągły Stół.
Opozycja w opozycji
Przystąpienie do rozmów z władzą komunistyczną od początku podzieliło opozycję, choć może właściwsze byłoby określenie – ujawniło rozłam w opozycji. Do szerokiej opinii publicznej informacje o rozłamie dotarły stosunkowo późno, bo dopiero jesienią 1989 roku, kiedy Piotr Wierzbicki opublikował w „Tygodniku Solidarność” artykuł pod tytułem „Familia, świta, dwór”, w którym opisał istnienie trzech ośrodków w obozie solidarnościowym – grupy skupionej wokół Geremka, Kuronia i Michnika - intelektualistów z „familii”, „świty” premiera Mazowieckiego oraz „dworu” z najbliższego otoczenia Lecha Wałęsy3.
1A. Michnik, Widmo krąży po Europie, „Gazeta Wyborcza” nr 2, 9.05.1989, s. 3.
2A. Dudek, Pierwsze lata III Rzeczypospolitej. 1989 – 2001, ARCANA Kraków 2002, s. 42.
3P. Wierzbicki, Familia, świta, dwór, „Tygodnik Solidarność”, 10.11.1989.


