Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



Paryż – „La Ruche”
TAGI: Deser, Okruchy miast Bohdana Jałowieckiego,
Dodano: 2009-05-21 15:13:09

Kiedy do tego miasta przyjedziesz po raz pierwszy zaledwie na kilka dni nie masz większego wyboru. Aby zobaczyć to o czym słyszałaś, o czym czytałaś i co słuchałaś musisz skorzystać z metra. Poszczególne miejsca: katedrę Notre Dame, wielkie bulwary, plac Vosges, Sacré Coeur, Defense oglądasz jak oddzielne wyspy połączone tunelami metra. Nie widzisz miasta i go nie czujesz, a jedynie oglądasz, piękne, ale tylko fragmenty. Kiedy masz więcej czasu możesz jeździć autobusem, ale to już wymaga pewnej znajomości miasta, wyobrażenia sobie jego kształtu, kierunków. Ale Paryż najlepiej oglądać nieśpiesznie, piechotą.

Posiąść tłum — oto jego namiętność i powołanie. Wielka rozkosz dla prawdziwego flâneura i rozmiłowanego obserwatora: zamieszkać w mnogości, falowaniu, ruchu, w tym, co umyka, co jest nieskończone. Być poza domem, a przecież czuć się wszędzie u siebie; widzieć świat, być w środku świata i w ukryciu zarazem, takie są drobne przyjemności tych umysłów niezależnych, namiętnych, bezstronnych, które słowo tylko nieudolnie potrafi scharakteryzować. Obserwator — to książę, który wszędzie zachowuje incognito. Charles Baudelaire.

Ale żeby pójść za wskazaniem poety trzeba mieć na prawdę dużo czasu i mieć do miasta cierpliwą czułość.

Paryż jest miastem, o którym najwięcej chyba napisano książek od naukowych traktatów po ulotne strofy poezji, najwięcej namalowano obrazów i skomponowano niezliczone piosenki wyśpiewane przez Maurice Chevalier, Edith Piaf, Serge’a Reggiani i wielu wielu innych. Kiedy po raz pierwszy przyjechałaś do miasta, znałaś je z pocztówek z wieżą Eiffel’a, filmów i z piosenek, być może zdarzało ci się spędzać w marzeniach niedzielę na Orly razem z Gilbert Bécaud.

Kiedy już nasycisz oczy cudami z przewodników warto zejść z turystycznych szlaków i wybrać własne ścieżki. Można na przykład pójść od placu Bastylii rue de la Roquette w stronę placu Leona Bluma, kiedyś pełnego rzemieślniczych warsztatów w oficynach, dziś zamienianych powoli na luksusowe mieszkania. Dzielnica ta zmienia się i nobilituje za sprawą nowej opery wybudowane przy placu Bastylii. Idąc w stronę przeciwną znajdziesz Boulevard Richard Lenoire, a tuż za rue Faubourg du Temple ukryty dotychczas kanał Saint Martin wychodzi na powierzchnię, aby od czasu do czasu znowu schować się pod ziemię, kanałem można też popłynąć łodzią, aż do Bassin de la Villette, a stamtąd już niedaleko do bardzo ciekawego Muzeum Nauki i Techniki. Po drodze, po prawej stronie kanału miniesz „Hôtel du Nord”, w którym rozgrywała się akcja słynnego melodramatu Marcel Carné z Louis Jouvet w jednej z głównych ról, nakręconego według powieści Eugène Dabit’a. W notce od polskiego wydawcy książki można przeczytać, że: Skromny hotelik stawał się tymczasowym portem dla ściągających do Paryża robotników, dla praczek, pomywaczek i służących, dla młodych małżeństw i dla par kochanków, szukających tu schronienia dla biednych swoich romansów...

A kiedy znudzą ci się mieszczańskie klimaty przejdź się bulwarem Rochechouart, skręć w Barbés, a tuż za rogiem po prawej znajdziesz ulice Goutte d’Or. Złota ulica, trawesując wiersz Władysława Broniewskiego, wcale nie jest złota. Jest to ulica zaniedbana biedna, brudna, ale znajdziesz na niej klimat Afryki i tej bliskiej i tej dalekiej czarnej, usłyszysz dźwięki arabskiej muzyki, poczujesz zapach ziół, przypraw, kuminu, raz el hanut, harissy. Tu i nigdzie indziej możesz kupić kul rodzaj henny, który arabskie kobiety używają zamiast maskary do malowania powiek i rzęs, co podobno działa zbawiennie na oczy. Ale pewnie niedługo ulica ta zniknie z krajobrazu miasta, ponieważ istnieją już plany renowacji całej tej okolicy...

Kiedy znajdziesz się w Paryżu podczas strajku metra, wbrew pozorom będziesz miała szczęście. Wtedy za kilka euro można wziąć z ulicznego stojaka rower, albo pójść piechotą. W listopadzie 1995 roku przeszedłem tak wiele kilometrów ze wschodu na zachód i z południa na północ. Podczas takich spacerów można dopiero naprawdę poczuć rytm miasta. Kiedyś zasiedzieliśmy się z Markiem w jakimś bistro koło Łuku Tryumfalnego, odeszło ostatnie metro i trzeba było wracać piechotą na rue Charenton, bo w połowie lat osiemdziesiątych nie było pieniędzy na taksówkę przeszliśmy niemal całe miasto. Paryż nocą żyje inaczej niż za dnia, mniej jest samochodów, sklepy są zamknięte, ale knajpki otwarte, niektórych nigdy się nie zamyka, jest tylko jakaś krótka przerwa na sprzątanie koło 4-ej nad ranem. Na nocnych ulicach spotyka się też ludzi innych niż w dzień, śmieciarzy, sprzątaczy myjących ulice, włóczęgów, nocnych marków, panienki oferujące swoje usługi. Miasto żyje i pracuje 24 godziny na dobę.

 1  2  3 


OPINIE
Zapraszamy do wyrażenia opinii.
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010