i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-06-29 09:50:45
Przed Pałacem 17 maja w święto narodowe Norwegii odbywają się uroczyste obchody, a Król przyjmuje delegacje poddanych. „Mało który naród świętuje tak radośnie swój dzień jak Norwedzy. Każdego 17-go maja - czytamy na oficjalnej stronie Królestwa - Norwedzy wylegają tłumnie na ulice, świętując rocznicę przyjęcia przez Norwegię konstytucji w 1814 roku. Dzieci i młodzież szkolna, często w strojach narodowych, biorą udział w paradach, którym przygrywają popularne zespoły, a zewsząd niosą się przez cały dzień radosne zawołania: ‘niech żyje 17 maj!’”. Większość Norwegów wkłada strój ludowy, charakterystyczny dla regionu swego pochodzenia. Zgromadzona przed Pałacem publiczność jest więc bardzo kolorowa i różnorodna. Kiedy oglądałem to święto ustawiał się korowód, który zdążał przed oblicze Króla. Jeden z kolegów zapragnął udać się do toalety skierował się więc wraz z jakąś grupą w kierunku pałacu, niesiony tłumem znalazł się nagle przed obliczem Króla, który uścisnął mu rękę. W końcu pewnie jednak znalazł toaletę.
Charakterystyczną budowlą Oslo, widoczną niemal z każdego miejsca jest Ratusz, ogromny budynek z czerwonej cegły z dwoma wieżami wysokimi na ok. 60 metrów. Dziś już pewnie zabytek, choć jego budowa rozpoczęła się przed wojną, a ukończona została w 1950 r. Z Ratusza widać Oslofjord, a z morza, załogi i pasażerowie wycieczkowych statków wpływających do portu widzą ten nie najpiękniejszy gmach.
W czasie tej podróży zadziwiło mnie kilka widoków, kilka zdarzeń. Przed kwaterą wojsk NATO stała wprawdzie jakaś warta, ale można było swobodnie przechodzić, a nawet fotografować, co przybysza z kraju gdzie nie wolno było zrobić zdjęcia na dworcu w Pipidówce szokowało. Co to za kraj, gdzie każdy może uścisnąć dłoń króla i sfotografować kwaterę NATO, co to za czasy. Dziś byłoby to pewnie nie możliwe, po zabójstwie Olofa Palme, po terrorystycznych zamachach, które kraje demokratyczne wykorzystały jako pretekst do kontroli własnych obywateli.
Ostatniego wieczoru odbyło się przyjęcie w willi naszego Gospodarza i jego pięknej żony. Wśród gości kręciły się liczne dzieci, ich własne i adoptowane o różnych kolorach skóry. W miarę upływu czasu zmęczone dzieciaki zasypiały gdzie popadnie czasem na kanapie, czasem na podłodze. Od czasu do czasu Pani domu odrywając się od gości zbierała któreś i zanosiła do sypialni. Ta naturalność, swoboda, luz w traktowaniu dzieci, nawet dziś w Polsce nie do pomyślenia, była jedną ciekawszych obserwacji w czasie podróży do Oslo.
Wracałem tą samą drogą. Z Trelleborga promem do Sassnitz i dalej. Płynęła z nami szkolna wycieczka z Malmö. Dzieciaki miały po 15 - 16 lat. Po wyjściu na morze otwarto sklepy wolnocłowe i towarzystwo rzuciło się kupować alkohol, wódkę, whisky, piwo, co popadnie. Chodziłem, choć noc była zimna, zupełnie trzeźwy, bo 5 dolarów wydałem na białe rajstopy - prezent dla żony, po pokładzie pijanego statku, potykając się co chwilę o uprawiające seks leżące pary. Nie przeszkadzało to im specjalnie w tej indywidualnej, choć przecież publicznej orgii
Jak będziesz w Norwegii to pojedź na północ, wtedy kiedy są białe noce, ale zatrzymaj się także na chwilę w Oslo, żeby zobaczyć obrazy Muncha, część z nich, m.in. Madonna, znajdują się w Galerii Narodowej (Universitetsgata 13), a pozostałe w Muzeum Malarza w północno – wschodniej części miasta. Zobacz też ekspresyjną siedemnastometrową, ważącą ponad 260 ton rzeźbę Gustawa Vigelanda - Monolit przedstawiającą wspinające się po sobie splątane nagie ciała 120 mężczyzn, kobiet, dzieci. W części parku Frogner, zaprojektowanym przez tego artystę oprócz Monolitu znajduje się jeszcze około dwustu innych prac tego autora. W rzeźbach Vigelanda, ale także w malarstwie Edvarda Muncha rozpoznasz duszne, obsesyjne klimaty znane ze sztuk Henrika Ibsena. Do tej wielkiej czwórki małego kraju należy jeszcze Edvard Grieg autor mojego ulubionego koncertu fortepianowego a-moll op. 16.


