Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



Sztuka eseju
Niezaangażowany trybalizm
TAGI: Kuchnia intelektualna, Sztuka eseju,
Dodano: 2009-11-13 13:09:36

Żyjemy w kraju cudownych metafor, w czasach początków złudzeń i zmian i jeśli przyjdzie zapłacić nam za to, dawno nie będzie nas… Kiedy w 1994 r. Adam Nowak wraz z zespołem Raz Dwa Trzy wyśpiewał tekst swojej piosenki, zapewne nie przypuszczał, jak daleko bardziej celne mogą okazać się jego własne słowa.

Parafrazując muzyka: żyjemy w nie tyle w kraju, ile w czasach cudownych metafor.

Wielowymiarowość czasów zmienności, płynnej nowoczesności, ponowoczesności (Bauman), rozwiniętej czy późnej nowoczesności (Giddens) rozkłada przed współczesnym człowiekiem spektrum niekończących się możliwości działania i poznania. Jak się jednak okazuje owa wielość rodzi pewne kłopoty, może nie w skali fredrowskiego osiołka, ale gdy się bliżej przyjrzeć – przykre i poważne „skutki uboczne”.

Z jednej strony wciąż gdzieś w podświadomości tkwi przeświadczenie, że jednostka i indywidualizm stanowią emblemat naszych czasów. Z drugiej jednak coraz częściej pojawiają się w dyskursie społecznym koncepcje neotrybalistyczne, czy retrybalistyczne, głoszące powrót do społeczności opartych na plemiennym typie więzi społecznej (Maffesoli, 2008, McLuhan, 2001, Levy, 1997). Rodzi się więc pytanie czy owa antynomia znajduje uzasadnienie w otaczającej nas rzeczywistości? Jest to istotny punkt wyjścia do rozważań nad istotą Ja współczesnego człowieka. Ja, rozumianego oczywiście nie jako podmiot gramatyczny zdania, kategoria lingwistyczna, lecz jako podmiotowość jednostki, filozoficzna „sobość”, ludzka monada, eidos (Skarga, 2009).

Zdaniem Gergena ponowoczesna świadomość przesycona jest atmosferą ironicznej błazenady i zmienianych w pośpiechu „kostimów”. Stawia on tezę o postępującym procesie społecznego nasycenia, charakteryzując ponowoczesne jednostki, jako zaludnione mnóstwem jaźni, obdarzone niespójną osobowością i brakiem autentyczności. W coraz bardziej nasyconym społeczeństwie – pisze – brzemieniem człowieka nowoczesnego jest obrzydzenie wywołane koniecznością udawania. Gdy wypływamy na wody współczesnego świata, modernistyczne cumy powoli pozostają za nami. Coraz trudniej dokładnie sobie przypomnieć, z jaką to zasadniczą esencją należy pozostawać zgodnym. Ideał autentyczności niczym tkanina strzępi się na brzegach, a sens szczerości powoli staje się nieokreślony. A wraz z tą zmianą wód, po których żeglujemy, wygasa również poczucie winy z powodu naruszenia własnego „Ja”. Badacz konstruuje kategorię osobowości pastiszowej, społecznego kameleona. Sztuka mimetyzmu współczesnego człowieka sprowadza się jego zdaniem do nieustannego zapożyczania fragmentów tożsamości z różnych dostępnych źródeł i wykorzystywaniu ich w konkretnych życiowych rolach. Ów mimetyzm, czy inaczej – nakładanie masek – rodzi poczucie powierzchowności, swoistej multifrenii, które jednak nie prowadzi do odczuwania szczególnego dyskomfortu o tyle, o ile jednostki w społeczeństwie mają przede wszystkim na uwadze fakt, do jakich olbrzymich korzyści i możliwości to prowadzi. I kiedy – oczywiście – nie zaglądają w głąb siebie w poszukiwaniu prawdziwego i trwałego Ja, którego przecież nie sposób się wyprzeć. Sporo w tych rozważaniach racji. Spostrzeżeniom Gergena zdaje się wtórować inna amerykańska badaczka – Arlie Russell Hochschild, która analizując zjawisko zarządzania emocjami, pracy emocjonalnej i komercjalizacji ludzkich uczuć we współczesnym świecie, powołując się na badania pracowników sektora lotniczego Delty, Pan American Airways, American Airlines (stewardess, pracowników działów kadr, rekrutacji, szkolenia, sprzedaży, promocji, przedstawicieli związków zawodowych tej branży etc.), stwierdza że nasza kultura wytwarza kategorię nowego, nowoczesnego, fałszywego, plastycznego Ja, tworzonego na użytek pracy emocjonalnej, sterowania i zarządzania uczuciami, zarezerwowanymi do niedawna wyłącznie do użytku prywatnego, osobistego i intymnego. Stanowi to nowy rynkowy koszt ponoszony przez współczesnego człowieka.

Na gruncie tych analiz rodzi się pytanie: o co właściwie chodzi w świecie wielości ról, szybkości życia, kontaktów niefizycznych, wirtualnych i coraz większej ilości „twarzy” współczesnego człowieka? Czy owe nakładanie masek ma na celu wywieranie na innych wrażenia, że jesteśmy kimś innym niż jesteśmy, czy o to, że być może owe maski mają wyrażać nasze nigdy niezaspokojone, bezradne i czasem nawet bezwiedne pragnienia bycia czymś innym, są wyrazem skrępowania w naszym kulturowo uwarunkowanym stroju? (Kołakowski, 2008).

Idąc tym tropem należy zadać kolejne pytanie: jak zatem taki typ jednostek może funkcjonować w grupach, społecznościach czy wreszcie społeczeństwie? Tworzyć plemienny typ więzi, a więc oparty o zaangażowanie, podział ról, współsprawstwo, współdziałanie, wspólnotę emocjonalną, poczucie przynależności, synergiczność etc.? Odpowiedzią wydaje się być płynny trybalizm, oparty na nomadyczności i namiastkowości, a więc wypracowaniu zdolności biegłego i krótkotrwałego wkraczania w różne, zmienne w formach i treściach „plemiona”. Dotyczy to grup koleżeńskich, zawodowych, hobbystycznych czy wreszcie związków partnerskich. Dla Gergena jest to równoznaczne z procesem budowania relacji wokół ograniczonych i wybranych aspektów otaczającej nas rzeczywistości, które nazywa związkami ułamkowymi. Żądni informacji, samorealizacji, bycia zauważonym, ekspansywni i zachłanni, zmuszeni jesteśmy żyć w zwielokrotnionych i streszczonych relacjach, a czas – niestety – wciąż nieustępliwie pozostaje niezmienny w swych ramach.

Czy więc ma rację Baudrillard stawiając tezę, że żyjemy we wszechświecie, w którym jest coraz więcej informacji, a coraz mniej sensu?

We wszystkich tych działaniach widoczne są wyraźne analogie z Goffmanowską teorią teatru i działań powierzchownych, ale także modelem Riesmanowskiego „człowieka zewnątrz- i wewnątrzsterowalnego” charakteryzowanego w oparciu o kryterium punktów odniesienia, w oparciu o które człowiek zwraca się w poszukiwaniu wytycznych społecznych i określenia siebie w relacjach społecznych.

Tylko, że:
Tym, co ogólnie rzecz biorąc odróżnia teatr od życia, nie jest iluzja, której i teatr, i życie potrzebują i którą się posługują. Różni je akceptacja dla iluzji, łatwość określenia, kiedy iluzja jest iluzją, oraz konsekwencje jej wykorzystania do wywoływania określonych uczuć. W teatrze iluzja rozwiewa się z chwilą opadnięcia kurtyny, a widownia zawczasu wie, że tak się stanie. W życiu prywatnym konsekwencje iluzji są nieprzewidywalne i potencjalnie brzemienne w skutki: miłość umiera, zalotnik zostaje odrzucony i zapełnia się kolejne szpitalne łóżko (Hochschild, 2009, s.53)
 


Literatura:
1. Baudrillard J., „Symulakry i symulacja”, Wyd Sic!, Warszawa 2005;
2. Gergen K.J. „Nasycone Ja. Dylematy tożsamości w życiu współczesnym”, PWN, Warszawa 2009;
3. Goffman E., „Człowiek w teatrze życia codziennego”, PIW, Warszawa 2000;
4. Hochschild A.R. „Zarządzanie emocjami. Komercjalizacja ludzkich uczuć”, PWN, Warszawa 2009;
5. Kołakowski L., „Mini wykłady o maxi sprawach. Trzy serie”, Znak, Kraków 2008;
6. Maffesoli M., „Czas plemion. Schyłek indywidualizmu w społeczeństwach ponowoczesnych”, PWN, Warszawa 2008;
7. Levy P., „Collective Inteligence. Mankind’s Emerging World in Cyberspace, Cambridge, Massachusetts, Perseus Books 1997;
8. McLuhan M., Wybór tekstów, red. E. McLuhan, F. Zingrone, Poznań 2001;
9. Skarga B., „Tożsamość i różnica”, Znak, Kraków 2009; 

OPINIE
Zapraszamy do wyrażenia opinii.
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010