i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-12-02 21:47:09
Wiadomości podawane we wszystkich polskich mass mediach pochodzą z dwóch źródeł: ambasady Rzeczypospolitej w Kabulu i biura prasowego armii polskiej, czyli z jedynych naszych placówek narażonych na ataki wroga. Dziennikarze, świadomie lub mniej świadomie, powielają więc informacje podawane przez oba źródła.
Wyżej wymienione placówki, siłą rzeczy przekazują dane, które są zniekształcone i zagmatwane. Przyczyna tego jest bardzo prosta. Obiekty militarne, dyplomatyczne i rządowe przyciągają wszelkiego rodzaju „szaleńców bożych”, którzy pragną ponieść męczeńską śmierć, zostać szahidem 'poległym za wiarę'. Dla lepszego zobrazowania podam następujący przykład: jeśli postawimy otwarty słoik z miodem, to natychmiast będziemy mieli wokół naczynia dziesiątki różnych owadów, te gryzące i te tylko bzykające. Ukąszonym można zostać w każdej chwili, nawet jeśli będzie znajdowali się daleko od miodu, ale bzykanie obecne jest niemal wszędzie. Taki właśnie jest dzisiejszy Afganistan.
Szaleńców należy unikać, więc jeśli jesteś w mieście nie powinno się przebywać w takich niebezpiecznych miejscach jak ministerstwa siłowe, posterunki policji, koszary i niektóre ambasady. Chyba, że wizyta w któryś z nich jest konieczna. Prowincje północne i te, w których procent Pasztunów jest niski są w większości spokojne i życie się w nich toczy podobnie jak trzydzieści lat temu.
Bomby przeważnie nie wybuchają na zwykłych ulicach i bazarach, w muzeach i miejscach turystycznych. Tam nikt do nikogo specjalnie nie strzela, chyba że pojawią się w tych miejscach osoby niepożądane. Zdarzają się wypadki kradzieży i bandytyzmu, ale nie ma kraju bez takich problemów.
Kolejne przykłady:
Mogadiszu stolica Somalii to najniebezpieczniejsze miasto na świecie. Źródła nie podają liczby ofiar.
Bagdad był, według "Guardiana", najniebezpieczniejszym miastem 2007 roku. W tamtym czasie każdego dnia w irackiej stolicy znajdowano 130 ciał.
Caracas stolica Wenezueli. W 2008 roku popełniono tam 130 morderstw na 100 tys. mieszkańców
Port Moresby w Papui-Nowej Gwinei wskaźnik zabójstw wynosi 54 na 100 tys. mieszkańców.
Rio de Janeiro jest jednym z najniebezpieczniejszych miast świata. Od początku 2009 roku zamordowano tam 3595 osób.
Kapsztad w Republice Południowej Afryki, wskaźnik zabójstw wynosi 62 osoby na 100 tys.
Medelin tylko w 2009 roku w wojnach gangów zginęło około 1300 osób.
Ciudad Juarez nazwane „miastem śmierci”, bo od początku 2009 roku w wojnach gangów narkotykowych zginęło tam około 1800 ludzi.
Kabul W lipcu 2008 w wybuchu przed indyjską placówką zginęło 60 osób, a 140 zostało rannych.1 Rocznie w wyniku działań „wojennych” ginie tu mniej niż sto osób.
Z wyjątkiem Mogadiszu, wszystkie inne miasta to duże aglomeracje w „pokojowym świecie”.
Mniemam, że początek katastrofy inwigilacyjnej rozpoczął się po raporcie Macierewicza i rozdziale zatytułowanym „KRYPTONIM ZEN”, opartym na sabotażowych informacjach agenta Szajskopfa czy jak mu tam było. Przekonany jestem, że raport ten praktycznie zlikwidował naszych wywiadowców i dlatego większość trafiających do Polski informacji o wewnętrznej sytuacji w Afganistanie pochodzi ze źródeł natowskich, Internetu oraz mniemań osób "podobno poinformowanych" - cokolwiek to znaczy.
Ostatnio rozpowszechniana plotką krążącą po wszystkich afgańskich barach i knajpach oznaczonych napisem „NUR FUR OBCOKRAJOWCY” głosiła, że niemiecki BUNDESWYWIAD kupował miesięcznie informacje od jednego ze swoich agentów za 10 tysięcy euro!! Dopiero po jakimś czasie okazało się, że Niemcy kupowali ogólnie dostępne informacje, zamieszczane w gazecie przeznaczonej dla wszystkich organizacji pozarządowych, działających w Afganistanie. Smaczku sprawie dodaje fakt, że owe informacje ukazywały się w Internecie na stronie owego czasopisma. NGO (Non-govenrnent Organization) informowały się i nadal informują wzajemnie o wszystkich ważniejszych wypadkach, jakie wydarzyły się na obszarze ich działalności. O tych dobrych i tych smutnych.
We wszystkich wypowiedziach przy szklaneczce wyrażany jest podziw dla gościa, który sprzedawał takie „świerszczyki” Niemcom, a komentarze związane ze zdarzeniem wywoływały salwy śmiechu z niemieckiej centrali.
W Afganistanie działa wiele wywiadów, jednak okazuje się, że procent pracujących w nich „myślących inaczej” jest niemały. W 2007 roku w Afganistanie w wyniku ataków z powietrza, lądu, wody, podziemia i cyberprzestrzeni zginęło około 1400 ludzi. To drobnostka wobec informacji, o liczbie ofiar wypadków na polskich drogach wynoszących 6000 zamordowanych i 100.000 rannych, trwale okaleczonych dzieci, kobiet, starców, wdów, inwalidów i przygodnych gapiów. Natomiast stowarzyszenie „Wilson Center on Demand” (także na stronie internetowej) podaje na swojej stronie internetowej, że w 2008 roku w Afganistanie w wyniku działań wojennych zginęło 2118 cywilów!!! O 40% więcej niż rok wcześniej. Liczbę poległych żołnierzy sił NATO afgańska organizacja kobieca „RAWA” określiła na poziomie 1002 zabitych od 2001 roku do października 2008 roku. W przybliżeniu 14 żołnierzy miesięcznie, a u nas ginie średnio 15 osób rozjechanych każdego dnia.
W afgańskiej statystyce TALIBÓW SIĘ NIE LICZY, gdyż po ataku lotniczym nie można znaleźć całych korpusów tylko tzw. mięso zmielone z budą i łańcuchem. Służby sanitarne zbierające kawałki ciał wrzucają je na wagę po czym dzielą przez 50 kg (średnia waga taliba) i ogłaszają wynik 20, 30, 50 sztuk poległych wrogów. Z tego też powodu czasami podawane są dane, w których zawarte są razem kilogramy cywili i talibów. Przepraszam za makabryczny wydźwięk tej informacji, ale odpowiada ona prawdzie.
Od marca 2002 roku do 10 października 2009 roku, w Afganistanie zginęło 15 żołnierzy Wojska Polskiego. Proszę Ministerstwo Obrony Narodowej o podanie informacji ilu żołnierzy popełnia co roku samobójstwo i ilu ginie na poligonach w wyniku nieszczęśliwych wypadków. Jestem w stu procentach przekonany, że informacja taka poraziłaby wszystkich protestujących przeciwko naszemu pobytowi w Afganistanie.
Sądzę jednocześnie, że obecność WP w Afganistanie jest konieczna.
Wszystkie rządy od 2002 roku głoszą, że wypełniamy międzynarodowy obowiązek, uczymy się współdziałania z NATO, szkolimy żołnierzy (ponoć najlepszy żołnierz to taki, który był ostrzelany w prawdziwej akcji), testujemy naszą nową broń i mundury, a decydenci powoli zaczynają dojrzewać do podejmowania decyzji adekwatnych do sytuacji. Dotychczasowe schizofreniczne wypowiedzi polityków opozycji są świadectwem, kto rządzi naszym krajem.
Kiedy pan SZMAJDZIŃSKI objął tekę ministra obrony, domagał się zwiększenia kontyngentu. Pan SZCZYGŁO minister obrony od afery NANGAR HIL i „idiotów w wojsku” też perorował, że misja nasza musi być kontynuowana. Dzisiaj dwukolorowa kapela śpiewa a cappella lub unisono przy akompaniamencie prasy aforyzm „chłopcy wracajcie do domu”. My was przyjmiemy z otwartymi ramionami, a dla niektórych będą otwarte „klapy pod celą”.
Zbójeckim prawem opozycji jest krytyka rządu; konstruktywne wystąpienie przeciwko błędom jest słuszne, natomiast bicie piany świadczy o poziomie zabierającego głos. Na przykład poseł Czarnecki oskarżył pana Czumę o zdradę tajemnicy państwowej, gdy minister sprawiedliwości podał, że zna adres morderców polskiego inżyniera. Potem zaatakował rząd, że można byłoby użyć siły militarnej w Pakistanie by odbić ciało zabitego geologa. Nazwę to delikatnie - ABSURD.
Armia Pakistańska jest parę razy lepiej uzbrojona od naszego wojska i ze dwadzieścia razy liczniejsza, a poza tym w dolinie SWAT wszyscy mieszkańcy mają broń i rozstrzelaliby każdego intruza w trzy sekundy. Strefa gdzie przebywał polski inżynier, to najbardziej niewygodne miejsce do ataku, jakie można sobie wyobrazić. Wąskie na dwa metry uliczki przyklejone do wzgórz uniemożliwiają jakąkolwiek akcję z powietrza i z ziemi. Byłem i zwiedzałem dolinę SWAT.
Przywódcy talibów nie ukrywają swojej tożsamości ani nie boją się śmierci. Islamiści szukają męczeńskiego umierania, by w nagrodę za swój czyn otrzymać w Raju setki wiecznych dziewic i popijać zabronione na tym padole smaczne wino. Jeśli przyjrzeć się warunkom bytowym biednych Pasztunów, to nie ma się wątpliwości, dlaczego ci ludzie chcą zostać szahidami, czyli męczennikami. Wypinają sempiternę na świat i wylatują w powietrze.


