i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-05-05 07:49:25

Moskwa jest miastem o przerywanej ciągłości, kolejne najazdy i wojenne zawieruchy niszczyły miasto, które wtedy, kiedy w Zachodniej Europie budowano już z cegły i kamienia, wznoszone było z drewna. Bez trudu podpalali je Mongołowie (1237 rok), Polacy (1610 rok), a wreszcie Francuzi i sami Rosjanie (1812 rok), żeby budynków nie oddać w ręce wroga. Poza murowanym Kremlem i licznymi cerkwiami za każdym razem miasto budowano od nowa. Przeniesienie stolicy przez Piotra I w 1721 roku do Petersburga także odbiło się na rozwoju miasta, które mimo tego pełniło ważną rolę swoistego zwornika między północno – zachodnią Rosją a dalekim wschodem, było ważnym ośrodkiem handlu, a potem przemysłu.
Stalinowski generalny plan rozwoju Moskwy w znacznym stopniu zmienił jej strukturę. Plan jest przejrzysty, a orientacja w tym ogromnym mieście (15 milionów mieszkańców) stosunkowo łatwa. Centrum, pod którym przechodzą wszystkie linie metra. otoczone jest kolistym ringiem, od którego w zasadzie promieniście odchodzą szerokie ulice. Moskiewskie metro jest bardzo głębokie, miało bowiem pełnić rolę schronu w czasie wojny i rzeczywiście pełniło w czasie niemieckiego oblężenia 1941 roku. Stacje są monumentalne, zdobią je liczne socrealistyczne rzeźby, stiuki i złocenia. Ten wystrój miał dawać ludziom radzieckim szansę obcowania ze sztuką, która odpowiadała gustom proletariackich mas. Dziś ten socjalistyczny kicz razi, ale jest już zabytkiem, wspomnieniem minionej epoki.
Pierwszy raz byłem w Moskwie przejazdem chyba w 1978 roku w drodze do Rostowa. Do Rosji jechałem z ciekawością i niejakim sentymentem, ponieważ kraj ten związany jest z historią mojej rodziny. Dziadek ze strony matki był carskim pułkownikiem, służąc w wojskach inżynieryjnych budował koleje. Mój ojciec zaczynał swoją lotniczą karierę w Jekaterynosławiu, a wuj w rosyjskiej flocie rzecznej. Po przejściu do dyplomacji ojciec został konsulem w Mińsku. Rosja była więc obecna w tradycjach rodzinnych i licznych opowieściach, których słuchałem we wczesnej młodości. Stąd może moja otwarta sympatia do Rosji, nie taka znów rzadka wśród Polaków, zagłuszana w ostatnich latach propagandą pełną niechęci i resentymentów.
W czasie pierwszej wizyty obejrzałem plac Czerwony i cerkiew Wasyla Błogosławionego, kolejkę przed mauzoleum Lenina i pary nowożeńców składających wieńce na grobie nieznanego żołnierza. W Gumie, wielkim domu towarowym długości 250 m i pasażach na dwóch kondygnacjach były głównie puste półki, aroganckie ekspedientki używające drewnianych liczydeł pełniących funkcje kas fiskalnych.


