i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2010-02-03 09:14:04

Prawdziwe motywy rezygnacji Donalda Tuska z kandydowania na urząd prezydenta są nieznane. Obniżanie rangi instytucji prezydenta wzbudziło jedynie niesmak, argumenty, że woli być premierem bo ma możliwość modernizacji kraju też nie bardzo przekonują. Miał dwa lata, żeby przynajmniej coś zacząć, ale z poprzednich zapowiedzi niewiele wyszło. Jak obywatele mają uwierzyć, że tym razem te projekty są poważne? Dwa ostatnie wyborcze lata nie są okresem najlepszym do reformowania państwa bo trzeba przede wszystkim wyraźnie wygrać wybory parlamentarne, a przed tym umieścić w „Pałacu” kogoś z PO. Oba zadania mogą okazać się dość trudne.
Ogłoszony plan konsolidacji finansów mający być elementem procesu modernizacji jest planem księgowym: obniżyć wydatki, oraz ograniczyć „szarą strefę” przez założenie kas fiskalnych w gabinetach lekarzy i adwokatów, zlikwidować przywileje emerytalne policjantów i żołnierzy. Jedynym projektem modernizacyjnym jest rozbudowa szybkich łączy internetowych. Wierzę jedynie we wprowadzenie kas fiskalnych, już znacznie mniej w internet, bo to będzie podobnie trudne jak budowa autostrad i szybkich kolei.
Likwidacja emerytur „mundurowych” też nie będzie łatwa, a poza tym przeciw skuteczna a ewentualne oszczędności przyniesie dopiero po latach. W większości krajów europejskich policjanci i zawodowi wojskowi pracują krócej. Trudna i niebezpieczna służba jest nagradzana właśnie wcześniejszą emeryturą. Kto pójdzie pracować do policji za 2000 zł z perspektywą pracy do 65 roku zycia? Młodzi ludzie idą m.in. właśnie dlatego, że po 15 latach mają prawo do emerytury.
Ogólne przedłużenie okresu pracy jest też zapewne teoretycznie słuszne, choćby z samego faktu, że ludzie Świata Zachodniego żyją coraz dłużej, ale większość z nich nie chce pracować dłużej. I ma sporo racji choćby dlatego, że ich produktywność i wytwarzane przez nich bogactwo jest coraz większe, tylko źle dzielone. Projekty wydłużenia okresu pracy powodują, że ludzie wychodzą protestować na ulice europejskich miast i władze państwowe, także polskie, muszą się z tym liczyć.
Być może nasz Premier wie na czym polegają procesy modernizacji, ale tej wiedzy nie zdradza. Począwszy od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku napisano już sporo na ten temat. Modernizacja to proces obejmujący sferę gospodarczą, technologiczną, społeczną i kulturową. W procesie modernizacji najbardziej istotne są dwie ostatnie sfery, ponieważ stosunkowo łatwo jest zgromadzić kapitał i importować technologie, ale znacznie trudniej zmienić światopogląd, postawy i zachowania, stworzyć odpowiednie instytucje i sprawny system oświaty.
Kluczem do modernizacji jest właśnie świecka oświata. Podobno powszechnie dostępne przedszkola będą w Polsce dopiero ok. 2020 roku, plan objęcia nauką sześciolatków zakończył się niepowodzeniem, ach te postawy! Szkoły podstawowe i średnie uczą marnie (poza nielicznymi wyjątkami), co widać na przykładzie kolejnych roczników młodzieży coraz gorzej przygotowanej do studiów wyższych. Nakłady na oświatę i państwowe szkolnictwo wyższe maleją, a większość szkół prywatnych dostarcza kiepskiej jakości wiedzę, a niektóre po prostu sprzedają dyplomy.
Premier mówi o cywilizacyjnym awansie o dogonieniu tzw. świata zachodniego. Ale postęp cywilizacyjny to także zmiany obyczajowe, tolerancja dla innych, poszerzanie sfery wolności: prawa dla kobiet, depenalizacja aborcji, zgoda na związki partnerskie, zapładnianie in vitro, eutanazja na życzenie wyrażane przez nieuleczalnie chorych. Modernizacja kraju to rozdział kościoła od państwa i rezygnacja z prawnych sankcji za nieprzestrzeganie kościelnych nakazów. Wiara, religia, to sfery ludzkiej prywatności. Każdy powinien mieć możność przestrzegania zaleceń swojego kościoła, ale państwu nic do tego.
Program modernizacji Polski jest pilnym zadaniem, ale żeby go skutecznie przeprowadzić musi on obejmować wszystkie sfery społecznego świata. Nie wiem czy się już doczekam takiej partii politycznej i takiego kandydata na prezydenta RP, który przedstawi rzeczywisty projekt modernizacji Polski i spełni oczekiwania sporej już części obywateli tego kraju, którzy póki co, jak tylko mogą, uciekają z tego zaścianka. Niestety „modernizacja” według Donalda Tuska konserwuje ten zaścianek.


