Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



Polityka
Masy i elity
TAGI: Kuchnia intelektualna, Gospodarka, Polityka,
Dodano: 2009-06-09 09:43:06
Kto strajkuje i po co?

Nie jest prawdą, że w PRL-u strajkowały tylko wielkie zakłady pracy, załogi „wielkich budowli socjalizmu”, jak zdaje się sądzić Winiecki. Strajkowały także włókniarki w łódzkim, tylko, że ich strajkami władza nie musiała się przejmować i pacyfikowano takie strajki błyskawicznie. Nie strajkowali nauczyciele i zaczerwieniłbym się ze wstydu gdyby okazało się, że muszę Winieckiemu tłumaczyć dlaczego. Strajk – zawsze i wszędzie – jest akcją zbiorową, a nie indywidualną i to, a nie żadna demoralizacja, jak sądzi Winiecki, było przyczyną, że strajki, tym bardziej strajki skuteczne, były dziełem załóg wielkich przedsiębiorstw. Na dodatek, jeśli ktoś zna choć trochę historię, nie tylko historię Polski, wie także, że jest to forma akcji zbiorowej charakterystyczna przede wszystkim dla klasy robotniczej. Ale była i częściowo istnieje nadal różnica między strajkami w „starych” gospodarkach rynkowych i w krajach postkomunistycznych.

Strajki na Zachodzie - choć nie jest bez znaczenia, że wybuchają one najczęściej w wielkich koncernach i w dużych przedsiębiorstwach - mają z reguły charakter kalkulacyjny. Organizują je związki zawodowe wtedy, gdy sądzą, że kontrakt można zmienić, inaczej ustalając relację między zyskiem z pracy a jej ceną. W PRL-u nie miały one charakteru kalkulacyjnego, ale roszczeniowy. Na Zachodzie żaden związek zawodowy nie pójdzie na szaleństwo strajku w fabryce, która ledwie zipie i może zbankrutować. Można było strajkować w socjalistycznym przedsiębiorstwie, bo było ono nieśmiertelne i zbankrutować nie mogło. Jego właścicielem było państwo, które z natury swej nie mogło ogłosić upadłości. Myślenie kalkulacyjne było więc bez sensu i nie miało logicznych ani materialnych podstaw, tym bardziej, że to państwo ustalało ceny, płaciło pensje i drukowało pieniądze. I to państwo było rażąco niesprawiedliwe opłacając jednych ponad miarę hojnie, innym skąpiąc. Tak właśnie kształtowała się mentalność roszczeniowa, która była właśnie postawą w systemie socjalistycznej gospodarki planowej racjonalną i logiczną i z tą mentalnością mamy nadal do czynienia.

I tu warto zwrócić uwagę na, pozorny zresztą, paradoks. W programie działań naszych dekomunizatorów nie uwzględnia się zadania, to prawda, trudnego, przeciwstawienia się owej mentalności roszczeniowej, jako głównego dziedzictwa komunizmu. Przeciwnie, mentalność ta jest podsycana i skwapliwie wykorzystywana w walce politycznej. To na niej utuczyły się politycznie partie radykalne i populistyczne, takie jak Samoobrona czy PiS. Do tego wątku jeszcze wrócimy, powróćmy do klasy robotniczej.

Ta klasa czuła się w okresie reformy Balcerowicza oszukana. Miało być lepiej, a było gorzej, miało nadejść królestwo sprawiedliwości a jest dżungla, w której nieliczni tuczą się biedą ubożejącej większości. Świat, który wyłonił się z rewolucji, okazał się więc dla części społeczeństwa światem zdrady jej ideałów. Źródła alienacji robotników biorą się więc z przekonania, że aktualni rządzący, których w końcu oni właśnie do władzy wynieśli, są bardziej aroganccy od swoich poprzedników. Tamci, w sposób wiadomy bali się strajkujących robotników, obecna władza mówi, jak chcecie to strajkujcie, macie do tego prawo, ale nawet rozmawiać z wami nie będziemy. W rezultacie wywalczone prawo do strajku przestaje być wartością, natomiast, o paradoksie, wcześniejszy, PRL-owski zakaz strajku staje się w większym stopniu dowodem liczenia się komunistycznej władzy z robotnikami aniżeli świadectwem jej represyjności.

 1  2  3  4  5  6  7 


OPINIE
Zapraszamy do wyrażenia opinii.
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010