Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



Polityka
Marsz ku peryferiom
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo, Polityka,
Dodano: 2010-07-09 16:44:35

Obserwacja, że żyjemy w świecie co raz większej niepewności i ryzyka jest banalna, ale ma doniosłe konsekwencje dla myślenia o przyszłości. Żyjemy, jak trafnie zauważył Anthony Giddens w „świecie rozsuniętych relacji”. Wypadki w jednym kraju oddziałują nierzadko w czasie rzeczywistym na sytuację w innym, nieraz bardzo odległym, państwie. Niech przykładem będą tzw. „rynki wschodzące”, do których należą kraje położone w Europie Środkowej, Ameryce Łacińskiej czy w Azji. Tąpnięcia na rynkach jednego z tych krajów wywołują reakcje na innych, mimo że państwa te nie mają ze sobą nic wspólnego poza tym, że tak zostały zdefiniowane przez międzynarodowy kapitał. Wartość walut, w okresie międzywojennym, oparta na parytecie złota, cechuje obecnie silna zmienność. Jak budować biznesplan, układać budżet państwa kiedy wartość waluty waha się w skali miesiąca o kilkanaście procent. Jak sensownie mają działać zmieniające się co cztery lata rządy, kiedy kolejna władza wyrzuca dla zasady do kosza najlepsze nawet projekty poprzedników, opracowując swoje. Jak mają funkcjonować miasta kiedy składy upolitycznionych samorządów stale się zmieniają. Jak ma się rozwijać Warszawa kiedy średnia kadencja prezydenta miasta to ok. 3 lat.

Płynne otoczenie bardzo utrudnia myślenie o przyszłości i budowanie długofalowej strategii działań. Powstają oczywiście dokumenty planistyczne, ale są one na ogół bardzo marnej jakości, zawierają bowiem zwykle spis, zadawalających wszystkich, pobożnych życzeń, a nie listę trudnych wyborów. Bo „trudne” wybory fatalnie się sprzedają w kolejnych kampaniach wyborczych.

W tych warunkach dopominanie się o podjęcie myślenia o przyszłości jest zadaniem heroicznym. W wielu krajach istnieją instytucje, które się tym zajmują - think tank’i. Polsce interesuje to tylko hobbystów. Kiedyś istniało Rządowe Centrum Studiów Strategicznych, ale kolejny rząd go zlikwidował. Nie była to może sprawna i bardzo kompetentna instytucja, ale zamiast ją zreformować wylano dziecko z kąpielą. Od lat o myślenie strategiczne dopomina się prof. Antoni Kukliński, który wraz z dr Krzysztofem Pawłowskim z nowosądeckiej Wyższej Szkoły Biznesu zorganizowali już po raz trzeci konferencję „Quo Vadis Polonia”. Odbywała się ona w cieniu kampanii wyborczej, w której żaden z kandydatów nie podjął tego pytania. Zajmowało ich wszystko tylko nie przyszłość kraju, którego prezydentem chcieli zostać. Uczeni dyskutowali we własnym gronie, bo polityków to nie interesowało.

W trakcie dyskusji wymieniono dobrze znane już bariery hamujące rozwój Polski: zaniedbania infrastrukturalne, niską jakość polskiej nauki i szkolnictwa wyższego, słabość kadr rządzących państwem, kiepskie funkcjonowanie sądownictwa, działanie na rzecz partii politycznych, a nie w interesie szerszego interesu publicznego itp. Szczególnie dramatycznie zabrzmiały słowa prof. Krzysztofa Rybińskiego: Lata 2010 - 2020 to ostatnia dekada, podczas której Polska może dogonić kraje Zachodu. Po 2020 roku będzie to już niemożliwe ze względu nie tylko na wyzwania demograficzne, ale też klimatyczne i energetyczne. Żaden z kandydatów na Prezydenta RP nie podjął tych problemów.

Jeden z głównych kandydatów, szczególnie między pierwszą, a drugą turą wyborów wygłaszał natomiast przemówienia, które mogłyby być z powodzeniem wypowiadane na plenach PZPR, łącznie z pochwała I Sekretarza Edwarda Gierka, a drugi poza okrągłymi zdaniami bez treści, mówił o swoich szlacheckich korzeniach, konspiracyjnej działalności w PRL i pięciorgu dzieciach i o tym, że czeka nas „złoty wiek”.

Czy jednak Polska rzeczywiście może dogonić kraje Zachodu i dokonać cywilizacyjnego skoku, którego nie udało się zrealizować przez dwadzieścia lat transformacji? Patrząc na minione dwie dekady siłą rzeczy nasuwa się porównanie z dwudziestoleciem rozwoju Polski, które przerwała wojna. Wtedy dokonano, jak na ówczesne czasy, wielkiego skoku cywilizacyjnego mimo kryzysu lat 20-tych, biedy kraju rozdzieranego etnicznymi konfliktami i skromnych środków technicznych.

Zasługą II Rzeczypospolitej było porozbiorowe scalenie kraju, stworzenie dość sprawnej administracji i systemu oświaty, mimo utrzymującego się analfabetyzmu. Wybudowano Gdynię - port i miasto, oraz Centralny Okręg Przemysłowy. W latach 1920 – 1938 zbudowano ok. 1800 km linii kolejowych, w tym znaczną cześć linii Śląsk – Gdynia przez Karsznice. Z kolei w latach 1924 – 1938 wybudowano ponad 17 000 dróg o twardej nawierzchni. A pociągi kursowały szybciej i bardziej punktualnie niż obecnie. Druga Rzeczypospolita zostawiła w spadku względnie zmodernizowaną infrastrukturę transportową, rozbudowaną i unowocześnioną stolicę, nowy okręg przemysłowy, dwie hydroelektrownie i najnowocześniejszy port morski na Bałtyku. Dziś o porównywalnych sukcesach możemy tylko marzyć.

Przed kilku laty zwróciłem uwagę na to co określam jak polski problem numer jeden. Jest to problem czasu. Mieszkańcy poszczególnych części Europy żyją w innym czasie historycznym, co pokazuje wiele wskaźników zagospodarowania przestrzennego, wyposażenia w infrastrukturę, dostępu do nowoczesnej technologii informacyjnej, ale także poziomu wykształcenia. Zróżnicowania te widoczne są także wewnątrz krajów Europy Wschodniej i Południowej. Są to różnice nie tylko w wymiarze materialnym, ale przede wszystkim mentalnym. Duża część mieszkańców Europy Środkowej i Wschodniej żyje poza współczesnością często we wspólnotach plemiennych, a jeszcze częściej w rodzinno – koleżeńskich, których warunkiem przetrwania jest zamknięcie do wewnątrz i odgrodzenie się od świata zewnętrznego. Trwanie, obok tradycji i religii, to podstawowe wartości zapewniające złudzenie poczucia bezpieczeństwa w społeczeństwie ryzyka. Członkowie tych wspólnot, zwróceni ku przeszłości, są mentalnie nie przygotowani do postępujących zmian, na które reagują wrogością i zupełnie nie pasują do drugiej, zachodniej części Europy.

Trudno nam Europę jako całość uznać za swoją własność – pisze w swojej znakomitej książce "Fado", Andrzej Stasiuk – za swoją ojczyznę, za swoje dziedzictwo. Jesteśmy w niej obcy, przychodzimy zewnątrz, z krain, o których Europa ma mgliste pojęcie, traktując je raczej za zagrożenie niż część samej siebie (...) Czy da się scalić dwa nurty dziejów, które tak długo biegły oddzielnie, obok siebie? W dodatku często, gdy jeden przyśpieszał, ten drugi wręcz zamierał, wysychał albo zamieniał się w podziemny strumień. Narody nie pamiętają historii powszechnej i żywią się swoją własną. Podobnie jest z przyszłością. Możemy ją planować jako wspólną, ale gdy nadchodzi, natychmiast zamienia się w przeszłość i wówczas staje się tylko naszą osobistą własnością. Ponieważ nie mamy niczego więcej.

Duża część Polaków żyje w czasie wstecznym. Fakt ten tłumaczy niezwykłą popularność Jarosława Kaczyńskiego, który jest politykiem archaicznym, zakotwiczonym w wartościach realnego socjalizmu, niechętnym modernizacji nieufającym nikomu, ani w kraju, ani zagranicą. A brak zaufania uniemożliwia wszelką współpracę. W tym swoim umocowaniu w przeszłości jest bliski wielu mieszkańcom Polski, którzy żyją poza historycznym czasem. W Europie Zachodniej taki polityk nie byłby w stanie zebrać więcej niż kilkanaście procent głosów.

Gospodarczo, Polska to pół peryferie Europy, a mentalnie? Kilka lat temu jeden brat był Prezydentem kraju, a drugi Premierem. Cała władza w jednej rodzinie. To był standard kubański. Na Kubie bracia Fidel i Raul pełnią najważniejsze funkcje w państwie. Obecnie obserwujemy próbę dziedziczenia stanowiska, brat po bracie, jak w niektórych krajach arabskich, jak w Afryce. Bardzo nam niestety daleko do Europy, do której stale aspirujemy, ale nie chcemy przestrzegać elementarnych europejskich standardów w dziedzinie kultury politycznej i obyczajów.

Wyzwania stojące przed polskim państwem są dziś inne. Polacy, o czym wielu się przekonuje, pracując za granicą czy chcą czy nie chcą funkcjonują w sytuacji ostrej konkurencji, w której nie ma litości. Konkurentami są nie tylko nasi sąsiedzi Europejczycy, ale także Chińczycy. Nie stworzymy państwa sprawiedliwości społecznej, bo takiej nie ma, nie zapewnimy każdemu tyle samo tego samego. Kto twierdzi inaczej jest po prostu oszustem. Pokazał to już realny socjalizm. Państwo musi wspierać tych, którzy sobie lepiej radzą, bo per saldo opłaci się to także tym, którzy we współczesnym świecie nie potrafią się odnaleźć i liczą na pomoc. Ale jeżeli ktoś inny na tę pomoc nie zapracuje i zniechęcony wyjedzie za granicę, to jej nie będzie w ogóle. To twarda prawda, ale prawda. Możemy użalać się nad niesprawiedliwością świata, ale jeżeli chcemy przetrwać to musimy się przystosować.

Na konferencji „Quo Vadis Polonia” nie powiedziano jak utrzymać miejsce wśród krajów pół peryferii, gdzie znajduje się Polska, bo takiej recepty nie ma, ale na początek trzeba oszczędzać, a nie rozdawać publiczny grosz, tak jak obiecywali pretendenci do urzędu prezydenta. Polska nie jest „zieloną wyspą” i żeby uchronić się najpierw od bankructwa, jak Grecja, a potem utrzymać swoją półperyferyjną pozycję musi wdrożyć od zaraz program zaciskania pasa. Ale to się pewnie nie uda, zbliżają się wybory samorządowe, a potem parlamentarne. Problemem Polski nie jest Jarosław Kaczyński, problemem jest kilkanaście milionów Polaków, żyjących poza współczesnością, zupełnie nieprzystosowanych do wyzwań XXI wieku, nie znających i nie rozumiejących świata, którzy spychają ten kraj w kierunku odległych peryferii Europy, oklaskując swojego idola.

OPINIE
Tomasz Soliński -
2010-07-14 11:47:26
Niestety taka jest prawda i zgadzam z Panem Profesorem. Obserwując życie publiczne zadaję sobie pytanie, który rząd nakreśli wizję rozwoju naszego kraju i zacznie ją realizować zamiast patrzeć krótkowzorcznie i działać akcyjnie, pozornie gasząc kryzysy wewnętrzne.
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010