Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



Polityka
Komu wierzyć? Lęki późnej nowoczesności
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo, Polityka,
Dodano: 2009-12-17 15:23:22

Kiedyś zagrożenia – jak to podkreśla Ulrich Beck były bezpośrednio, zmysłowo dostrzegalne. „Opowiadano w XIX wiecznym Londynie – pisze – o marynarzu, który wpadł do Tamizy, ale nie utopił się, gdyż umarł zatruty przez gazy wydobywające się z tej londyńskiej kloaki (...) Spacerując po uliczkach średniowiecznego miasta przechodzień był narażone na nie lada próbę. Brnął przez stosy ekskrementów, a mury domów niszczały od uryny”.

W porównaniu do czasów przed nowoczesnych ryzyko, na które jesteśmy współcześnie narażeni jest często niedostrzegalne. Możemy znaleźć się niespodziewanie, jak to miało miejsce w latach 80., na znacznych połaciach Europy w radioaktywnej chmurze, zjeść befsztyk nafaszerowany prionami lub spożyć transgeniczną kukurydzę. W żadnych z tych przypadków nie widzimy i nie odczuwamy żadnego nieprzyjemnego koloru, zapachu czy smaku. Co więcej ponosimy także ryzyko w kontaktach z ludźmi, do których mamy prawo mieć największe zaufanie, jak np. do pracowników instytucji ochrony zdrowia. Tymczasem właśnie w tych instytucjach, jak pokazuje doświadczenie, możemy zarazić się wirusem HIV, czy zakaźną żółtaczką.

Przed tymi niewidzialnymi rodzajami ryzyka może nas ostrzec jedynie nauka. Ludzkość zdana jest więc na wiedzę i uczciwość różnego rodzaju specjalistów, którym chcąc nie chcąc musimy wierzyć. Ale, jak pokazuje doświadczenie, zaufanie to może mieć jedynie ograniczony charakter ponieważ uczeni i różnego rodzaju eksperci nie zawsze dysponują wystarczającą wiedzą mogą być też nieuczciwi, a także są podatni na naciski finansowe i polityczne.

Wspomniane dylematy dramatycznie odsłania ostatni dyskurs o tzw. „świńskiej grypie”, właśnie dyskurs a nie sama choroba. Pojawiła się ona wiosną 2009 roku kiedy zauważono mutacje nowej odmiany jednego z wirusów grypy. Zachorowało na tę chorobę, zwaną także uczenie AH1N1, kilka tysięcy osób w różnych krajach, najwięcej w Meksyku. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) natychmiast ogłosiła, że w skali globalnej wystąpiła „pandemia”. Eksperci tej organizacji, niektórzy ponoć zatrudnieni przez farmaceutyczne firmy, wyjaśnili, że nie chodzi im o liczbę przypadków, ale o liczbę krajów, w których one wystąpiły. Równocześnie inni eksperci na podstawie przebiegu choroby stwierdzili, że ma ona na ogół łagodny przebieg i jest mniej groźna od grypy sezonowej.

Mając korzystną opinię WHO, koncerny farmaceutyczne przystąpiły do przygotowania szczepionki na sezon grypowy jesienią 2009. Jednocześnie środki masowego przekazu podgrzewały atmosferę donosząc o liczbie zachorowań, a szczególnie zgonów, których jednak było niewiele, natomiast znacznie liczniejsze były przypadki zachorowań i zejścia w wyniku tzw. grypy sezonowej. W tej atmosferze nacisku na rządy różnych krajów politycy zdecydowali się zakupić miliony dawek tej nowej szczepionki. Kupić je musiały rządy, ponieważ koncerny farmaceutyczne nie zdecydowały się rzucić szczepionki na rynek, ponieważ nie miały gwarancji, że kupi je dostateczna liczba ludzi zapewniająca rentowność całego przedsięwzięcia. Obawiały się także pozwów sądowych gdyby wystąpiły u osób nabywających te środki jakieś negatywne skutki uboczne. W rezultacie podatnicy francuscy, niemieccy, brytyjscy itd. zapłacili setki milionów euro za coś, co nie wiadomo czy jest w ogóle skuteczne i czy nie powoduje poważnych skutków ubocznych, ponieważ oczywiście nie było czasu na odpowiednie próby. Opinie ekspertów, że szczepionka jest skuteczna są nic nie warte, bo jak można mówić o skuteczności czegoś, co nie zostało jeszcze zastosowane w skali masowej. Na ocenę jakości tego produktu trzeba jeszcze poczekać co najmniej kilka miesięcy, a wtedy będzie już po grypie.

Kraje, które szczepionkę na AH1N1 zakupiły zostaną najprawdopodobniej z milionami dawek przedatowanego produktu, bo większość Europejczyków nie chce się szczepić. W tej sytuacji decyzja polskiej minister zdrowia Ewy Kopacz wydaje się słuszna, choć jej argumentacja nie bardzo przekonuje, no bo jak można domagać się gwarancji na produkt wytworzony na chybcika, który nie został przebadany. Szczepiona jest więc czymś w rodzaju „rosyjskiej ruletki”. Jak się zaszczepimy to ryzykujemy pojawienie się nie wiadomo jakich skutków ubocznych nie wiedząc w dodatku czy środek ten jest skuteczny, a jak się nie zaszczepimy to tak czy tak możemy zachorować, jednakże eksperci nam mówią, że przebieg „świńskiej grypy” jest łagodniejszy i powoduje mniej powikłań niż grypa sezonowa, a kolejni m.in. pani minister zdrowia powiadają nawet, że na tę nową grypę skuteczna jest również szczepiona na grypę sezonową. Komu wierzyć? W telewizji, w prasie, radiu wypowiadają się także różni eksperci, którzy w zależności od politycznej barwy mówią co innego.

A zatem komu wierzyć? Może Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który, chyba bez sensu, także włączył się w ten już całkowicie polityczny dyskurs.

Tymczasem media podają komunikaty z „placu boju” informując o każdym zachorowaniu na grypę AH1N1, podobno, bo nikt tego dokładnie nie bada, jest tych przypadków ok. 300. Trzysta na trzydzieści milionów polskich obywateli. Liczba zgonów to kilka osób, które zmarły z różnych innych poważnych chorób, których grypa, i to w dodatku niewiadomo jaka, była jedynie katalizatorem. Ten medialny dyskurs podgrzewa atmosferę i powoduje przynajmniej u niektórych osób lęk, ale wzbudzanie strachu służy, być może, wzrostowi oglądalności i słuchalności mediów. Każdy program informacyjny zaczyna się od grypy. Ale ta medialna histeria powoduje też określone zachowania, kwarantanny, zamykanie szkół, zakaz odwiedzin w szpitalach itd.

Grypa towarzyszy nam od lat raz w mniejszym, raz w większym nasileniu i jest czymś tak normalnym jak jesień i zima, a grozą wieje jedynie z telewizora i radia.
 

OPINIE
jotsch - szczepionka na świńską grypę
2009-12-19 22:59:25
Rzeczywistość już potwierdziła publicystyczne przewidywania Autora. Niektóre kraje UE już zostały "na lodzie" mając w magazynach miliony ulegających przedawnieniu szczepionek.
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010