Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



Społeczeństwo
Klimatyczna krucjata
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo,
Dodano: 2008-12-18 14:17:45

Konferencja klimatyczna ONZ w Poznaniu i ostatni szczyt Unii Europejskiej to najdziwniejsze wydarzenia ostatnich lat. Przywódcy 27 krajów podobno zażarcie się spierali i w końcu osiągnęli kompromis w sprawie rozwiązania problemu, który sami stworzyli.

Ocieplenie klimatu jest faktem, ale jest ono po pierwsze bardzo niewielkie, zaledwie 0,74 stopnia w ciągu 100 lat, a po drugie jest wynikiem naturalnych zmian klimatycznych, których już wiele odnotowano w czasie historycznym. W Polsce np. w XIII wieku było znacznie cieplej niż obecnie i w centralnej części kraju uprawiano winorośl, zaś w XVII wieku była mała epoka lodowa i zamarzł Bałtyk. Jak obliczają uczeni, a nie wyznawcy nowej religii, współczesna cywilizacja odpowiedzialna jest za kilka procent emisji dwutlenku węgla, reszta to emisja naturalna. Klimat być może będzie się ocieplał, ale co z tego, że jakieś niżej położone tereny zostaną zalane, a ludzie się z nich wyprowadzą. Są też uczeni, którzy  twierdzą, że klimat najpierw się ociepli, a potem przynajmniej na półkuli północnej oziębi bo zaniknie ciepły prąd Golfstrom. Tam gdzie nauka nie może dostarczyć sprawdzonej wiedzy, a uczeni formułują jedynie całkowicie sprzeczne hipotezy pojawiają się szarlatani wykorzystujący sytuacje do swoich interesów.

„Temperatura za kilkadziesiąt lat będzie odpowiednia dla roślin śródziemnomorskich - mówi w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” klimatolog prof. Zbigniew Kundzewicz - brzoskwinie i morele będą u nas regularnie dojrzewały. Za czasów Basi to mogą być bardzo popularne drzewa owocowe. W ogrodach będziemy mogli uprawiać arbuzy, melony, bakłażany. W końcu wieku będziemy mieli klimat taki jak na Węgrzech. Nasz krajobraz zmieni się. Już się zmienia. Pod moim domem w lutym kwitną przebiśniegi i szafirki, a z dzieciństwa pamiętam, że zakwitały dopiero w marcu-kwietniu”. Cieszę się w imieniu moich prawnuków i im naprawdę zazdroszczę.

 Wyznawcy nowej religii, jak to gorliwi wyznawcy. podjęli klimatyczną krucjatę i uchwalili, że w Krajach Unii Europejskiej należy zmniejszyć emisję dwutlenku węgla w najbliższych 10 latach o 20%.. Do krucjaty nie chcą się, jak na razie, przyłączyć ani USA ani Chiny ani Indie ani Rosja ani tzw. kraje rozwijające się czyli większość krajów kuli ziemskiej. Rządy tych krajów uważają słusznie, że wobec niesprawdzonych i często fałszowanych danych nie można podejmować bardzo kosztownych decyzji gospodarczych, a zatem klimatyczne ustalenia unijnych przywódców są i tak zupełnie bez znaczenia, bo Europa nie jest największym źródłem emisji gazów cieplarnianych Tak więc w nieco innym świetle trzeba także  patrzeć na sukces rządu polskiego na tym szczycie.

W przypadku klimatycznej krucjaty sprawdza się doskonale znane porzekadło kiedy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze. Rząd francuski jest zainteresowany w sprzedaży energetycznej technologii nuklearnej, we Francji i w innych krajach rozwija się produkcja elektrowni wiatrowych i paneli skupiających energię słoneczną i jest to już wielomiliardowy biznes. Na tzw. „sprzedaży praw do emisji” można także nieźle zarobić, już obecnie spekulanci nieźle na tym zarabiają.

Krucjata daje także profity polityczne. Rządy krajów zachodnich nie mogące rozwiązać poważnych problemów społecznych poszukują alibi w kwestii klimatycznej. Dwutlenek węgla pełni także, w pewnym stopniu, rolę Związku Radzieckiego, a militarne zagrożenie zastępuje się zagrożeniem klimatycznym.

Rycerze krucjaty, to przede wszystkim młodzi, pełni niezachwianej wiary ludzie nie zdający sobie sprawy, że są często manipulowani przez polityków. Członkowie różnych tzw. organizacji ekologicznych nie tylko bierne ale także czynnie głoszą swoją wiarę. Coraz częściej mamy do czynienia ze zjawiskami „ekoterroryzmu”: blokowania fabryk, wchodzenia na kominy, przykuwania się do drzew itd. Słuszna skąd inąd idea ochrony środowiska naturalnego jest przez niektórych „obrońców natury” sprowadzana do absurdu. Wypowiadająca się w radio polska działaczka Greenpeace protestowała równocześnie przeciwko emisji gazów cieplarnianych, energii atomowej i energetyce wiatrowej głosząc w istocie powrót do epoki kamienia łupanego, ale pewnie także w tamtych czasach protestowałaby przeciwko niszczeniu środowiska naturalnego.

„Obrońcy natury” mają nieco przestawiony system wartości. Ważniejsze są dla nich mchy i porosty  w dolinie Rospudy niż zdrowie i życie mieszkańców Augustowa, ważniejsze jest gniazdo ptaków niż budowa mostu północnego w Warszawie, która ułatwiłaby życie kilkunastu tysiącom mieszkańców miasta. Do rycerzy środowiskowej krucjaty, jak to zawsze bywa w takich przypadkach przyczepiają się męty, które w imię ochrony walorów przyrodniczych czy kulturowych składają sądowe pozwy, które następnie wycofują po otrzymaniu odpowiedniej finansowej rekompensaty.

Oczywiście nie należy bezmyślnie niszczyć środowiska, ale nie wolno także bezmyślnie protestować przeciwko budowie autostrad, mostów, obwodnic itd. ponieważ urządzenia te w rezultacie zmniejszają zanieczyszczenia i chronią ludzkie życie. Powinno się także mówić o realnej szkodliwości spalania węgla w postaci wypuszczania do atmosfery, w przeciwieństwie do CO2, naprawdę szkodliwych gazów, ale tym się nikt specjalnie nie przejmuje, a zagrożenie dla zdrowia ludzi, szczególnie lokalnie są realne i bardzo duże. Należy oszczędzać energię i naturalne surowce, ale nie kosztem rozwoju gospodarczego i zastępowania urządzeń innymi choć inaczej szkodliwymi urządzeniami. Trzeba także demaskować hipokryzję krajów bogatych troszczących się o jakość środowiska u siebie, ale ochoczo przenoszących fabryki o brudnych technologiach do Azji czy Afryki. A przede wszystkim warto  zachować trochę zdrowego rozsądku. 
 

OPINIE
Natalia Golonka - Ekoterroryści bez przyszłości
2009-06-03 08:37:54
Czytając tekst autora na temat klimatycznej krucjaty postanowiłam się do niej przyłączyć i zostać „młodym, pełnym niezachwianej wiary rycerzem”. Bycie „ekoterrorystą” nie spodobało mi się tak bardzo, ale opierając się manipulacji polityków i profesorów będę walczyć o każde zielone drzewo, które jeszcze nie zostało przerobione na autostradę.
Ewelina Siwiec -
2009-06-03 09:14:47
Prof. Jałowiecki w swoim tekście rzuca nieco inne światło na sprawy ochrony środowiska. Otóż krytykuje on zapalonych ekologów za brak rozsądku i absurdalną wręcz „walkę o naszą Planetę”, która niekiedy zupełnie nie ma sensu. Jednak pamiętajmy, iż o środowisko dbać należy, lecz w granicach zdrowego rozsądku.
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010