Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



Społeczeństwo
Język nie jest obrazem świata
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo,
Dodano: 2009-11-30 13:45:42

W jednym z komentarzy pod tekstem prof. B. Jałowieckiego, Z. Sawicka napisała m.in.: „To, że język ma moc kreacyjną udowodniła już dawno historia. Może część z nas sobie tego nie uświadamia, ale to, co nie istnieje w naszym języku, nie istnieje też w naszej świadomości. Postrzegamy świat przez pryzmat języka. Francuz, Polak, Niemiec, będą patrzeć na to samo, a każdy z nich zobaczy coś innego. Zjawisko to nosi nazwę językowego obrazu świata”.

Z tymi dowodami historycznymi to różnie sprawy wyglądają, rzekłbym na początek, a już szczególnie jeśli chodzi o dowodzenie tez naukowych. Mówiąc zaś serio, nie mogę się zgodzić z takim postawieniem sprawy, że nasze spostrzeganie realnych obiektów dokonuje się przez pryzmat czy za pomocą języka. Powinniśmy pamiętać przede wszystkim, że język jest tylko narzędziem w naszym poznaniu świata, a nie medium tego poznania. Owszem, trafiają się naukowcy, którzy głoszą, iż język stanowi „filtr” przez który patrzymy na rzeczy, ale to, że jakiś uczony tak twierdzi wcale nie implikuje, iż tak naprawdę jest.

Powiedzenie, że istnieje „językowy obraz świata” brzmi ładnie, ale nie jest prawdziwe z dwóch podstawowych powodów. Po pierwsze małe dzieci poznają (i to całkiem sprawnie) rzeczywistość, zanim opanują język przekazywany im przez rodziców i opiekunów (wie to każdy, kto wychowywał potomstwo - nie tylko psycholingwista). Po drugie, nasz obraz świata, który posiadamy w umyśle jest o wiele bogatszy niż cały leksykon, jakim się posługujemy (biorąc pod uwagę także zasoby naszej pamięci dotyczącej tego, co przeczytaliśmy). Każdy pisarz czy poeta (nie tylko naukowiec) doskonale wie, jak „ubogi” wydaje się czasem język, jeśli usiłujemy sportretować piękno (lub też brzydotę) jakichś obszarów otaczającej nas rzeczywistości. Język mimo wszystko jest schematyczny, konwencjonalny, uwzględniający to, co ogólne, powtarzalne itd., zupełnie zatem nie jest przystosowany do ujmowania bogactwa czy wyjątkowości jakiegoś konkretnego obiektu. 

Do tego, by np. opisać unikalność jakiegoś obiektu, np. piękno tej a tej kobiecej twarzy - trzeba naprawdę nieźle się napracować właśnie lingwistycznie. Używając bowiem określonych zwrotów („jasne, niebieskie oczy”, „prosty nos”, „miękko wykrojone usta” itd.) i tak odwołujemy się do różnych obiektów (podobnego typu), a tym samym wskazujemy na więcej niż ten jeden, który chcemy opisać, obiekt. Jeśli pragniemy oddać w słowach głębię jakiegoś muzycznego utworu, który właśnie nas zachwycił i od którego nie możemy się oderwać, to również, chcąc nie chcąc, musimy sięgnąć po zwroty, których użył ktoś inny (lub my sami) do opisu innych poruszających nas kompozycji czy dzieł. U. Eco w swej teoretyczno-literackiej książce „Lector in fabula” (Warszawa, PIW 1994) zwraca uwagę także na to, iż nawet, jeśli pisarz stara się jak najwierniej opisać jakiś obiekt (np. miasto, w którym dzieje się akcja powieści), to wcale nie jest przesądzone, że użyte przez niego konstrukcje językowe „przeniosą” ten obraz na tyle wiernie, że „ukaże się on” czytelnikowi w taki sam sposób jak widział go autor. Nie chodzi tylko o różnice doświadczeń (pisarza i jego czytelników; ja mogłem nigdy nie być w mieście, które opisuje czytany przeze mnie autor), ale właśnie o schematyczność samego języka. Ta schematyczność wynika po prostu stąd, że język stanowi twór międzyludzki, intersubiektywny, gromadzi zatem „wiedzę” wielu osób naraz i to z różnych „czasów” i stron.

Podsumowując, język, którym się posługujemy ma więc o wiele skromniejszy zakres i „ciężar gatunkowy” niż lingwiści mu przypisują, a bogactwo tego świata znacznie przekracza możliwości „objętościowe” naszego języka, o czym świadczy historia nie tylko filozofii, ale wszelkich nauk, jak też świadczą dzieje literatury. Czymże bowiem przez te wszystkie wieki nie zajmują się ludzie, jak nie próbami pochwycenia różnorodności i wieloaspektowości świata w jakieś ramy językowe? Zresztą, gdyby takie pochwycenie świata w jego językowy obraz było możliwe, to powstałaby do tej pory tylko jedna książka z odpowiedziami na wszystkie ludzkie pytania.  

http://www.bistro.edu.pl/artykul,Trzeba_czerpac_z_zasobow_wlasnego_jezyka.html (por. komentarze)

OPINIE
Gustaw Lasek  (lgustaw@czerwonyszlak.pl) - Liść
2009-12-02 11:38:48
Zgadzam się ze słowami Pana Pawła Przywary.
Dodatkowo do komentarza Pani Z.Sawickiej dodam że nie tylko Polak, Niemiec, Francuz zobaczy co innego, a każdy z nas odbierze informację w swój indywidualny sposób.
Dariusz Kobylański - A jednak...
2009-12-02 13:26:37
A jednak Polak, Niemiec, Francuz zobaczy to samo, ale zinterpretuje na swój sposób.
Zgadzam się w pełni, że język jest zbyt ubogi, aby tylko przez jego pryzmat postrzegać świat... Poznajemy wiele spraw nienazwanych lub nam nieznanych i wcale nie przeszkadza nam to upajać się ich widokiem. Tak dziecko, jak i odkrywca, najpierw widzą, poznają - potem definiują, próbują nazwać.
Zofia Sawicka - językowy obraz świata
2009-12-02 19:31:18
Nie przypuszczałam, że mój krótki wstęp do komentarza do tekstu prof. Jałowieckiego wzbudzi taką dyskusję. Tym bardziej, że nawiązuje on do kognitywizmu, uznanej gałęzi nauki.
Ja jednak będę się upierać, że istnieje językowy obraz świata. Nie jest to tylko moja opinia ani „trafiających się” naukowców, ale ogromnej gałęzi nauki , jaką jest, jak już wspomniałam, językoznawstwo kognitywne.
Paweł Przywara  (pawel_przywara@yahoo.com) - Gustaw Lasek
2009-12-02 20:33:40
Z tymi filtrami, to byłbym ostrożny :) - ja osobiście nie wiem, co jest filtrowane i w jaki sposób w naszym poznaniu, wolę bowiem zakładać, że widzimy świat takim, jaki jest (dzięki temu zresztą możemy się skutecznie porozumiewać). Nawiązując do tego, co Pan pisze, to o ile słowa można uznać za pewne etykietki (choć, co to tak naprawdę znaczy?), to nie stanowią one jakichś „ostrzy” tnących rzeczywistość.
Paweł Przywara  (pawel_przywara@yahoo.com) - Dariusz Kobylański
2009-12-02 20:35:49
Język jednak pozwala nam przechowywać nasze wspomnienia, spostrzeżenia, przeżycia. Bez tego - bez utrwalania w języku - nasze życie byłoby bardziej ulotne. Na naszej pamięci nie możemy za bardzo polegać, bo się szybko wypłukuje :)
Paweł Przywara  (pawel_przywara@yahoo.com) - Zofia Sawicka
2009-12-03 09:57:43
Widzi Pani do nauki można mieć stosunek albo nabożny, albo krytyczny. W przypadku pierwszym przyjmuje się twierdzenia nauki z dobrodziejstwem inwentarza i jedynie propaguje się to, co twierdzą inni. Tak odczytuję Pani aprobatę dla tzw. językoznawstwa kognitywnego, które może jest uznane zwłaszcza w kręgach językoznawców kognitywnych (tak jak kognitywistyka wśród kognitywistów), aczkolwiek swój byt datuje na kilkadziesiąt lat, podczas gdy początków filozofii języka można się doszukiwać już w pismach Platona, a więc dwadzieścia kilka wieków temu.
Gustaw Lasek  (lgustaw@czerwonyszlak.pl) - Filtry - istnieją
2009-12-03 14:28:11
Jestem ostrożny z filtrami, zdaję sobie sprawę że ich używamy :)
To że ktoś nie zdaje sobie sprawy, że coś istnieje nie oznacza że tego nie ma i nie stosuje.
Mariola Krupa - Słowa
2009-12-07 20:44:56
Najprostszym przykładem obalającym twierdzenie pani Zofii o „językowym obrazie świata” są ludzkie uczucia, które budują nasz świat.
Zofia Sawicka - JOS
2009-12-08 09:46:38
J.G. Hamann: "Język na poglądy – a poglądy na język wydają się mieć wpływ oraz, że każdy język wymaga pewnego właściwego sposobu myślenia oraz realizuje określone sobie tylko charakterystyczne upodobania".
Paweł Przywara  (pawel_przywara@yahoo.com) - Zofia Sawicka
2009-12-10 12:45:04
Oczywiście, można zamiast wchodzić w dyskusję, posiłkować się zgrabnym cytatem :)

Pozdrawiam
Paweł Przywara  (pawel_przywara@yahoo.com) - Gustaw Lasek
2009-12-10 12:48:47
To nie do końca jest tak, że język stanowi okular, przez który spoglądamy na świat. Myli Pan, jak sądzę, myślenie stereotypowe, schematyczne i niejednokrotnie wykoślawiające rzeczywistość (myślenie kalkami "Polak-antysemita", "Polak-pijak" itd.) z myśleniem po prostu, które traktuje język wyłącznie jako narzędzie, nie zaś jako sito, przez które przecedzamy świat :)
Paweł Przywara  (pawel_przywara@yahoo.com) - Mariola Krupa
2009-12-10 12:50:11
Ma Pani rację, uczucia należą do rzeczy najtrudniejszych do przekazania, o czym przekonujemy się nie tylko, gdy kogoś kochamy, ale gdy wpadamy w złość (i nie możemy wykrztusić z siebie słowa), gdy staramy się wyrazić ból po utracie kogoś itd.
Ania T - o cytatach, złości i bólu
2009-12-10 15:21:13
To wspaniałe, jeśli kogoś stać na posługiwanie się cytatami.
Można dyskutować nimi, a można też pisać, pisać, pisać z niczego, czyli z głowy.
Paweł Przywara  (pawel_przywara@yahoo.com) - Ania T
2009-12-10 16:46:11
Wie Pani, czym innym jest, jak sądzę, wyrażanie bólu (choćby poprzez wybuch płaczu), a czym innym jego opisywanie. Boryka się z tym problemem chyba co drugi człowiek pióra, usiłujący oddać za pomocą słów ludzkie cierpienia.
Ania T - pół żartem - Paweł Przywara
2009-12-11 08:39:01
Panie Doktorze. Teraz już pojmuję różnicę. Dziękuję.
W żadnym razie nie będę próbowała opisać targających mną trudnych emocji przez pryzmat reakcji fizjologicznych i zachowań.
Nie wesprę się w tym miejscu cytatami, bo daje się, że ich Pan nie lubi ;)
Paweł Przywara  (pawel_przywara@yahoo.com) - Pani Aniu
2009-12-11 12:27:45
w żadnym wypadku nie sugerowałem, że cytaty są czymś złym, chodziło mi raczej o to, by w dyskusji o czymś poważnym nie zasłaniać się cytatami, bo to trochę przypomina "argumentum ad baculum" :) w stylu "a przecież wielki myśliciel X stwierdził, że..." Można się przerzucać na cytaty, ale wcale nie musi nas to przybliżać do prawdy, nie sądzi Pani? :)
Ania T - luźna myśl- Paweł Przywara
2009-12-11 15:51:12
Mój dziadek był prostym człowiekiem, a często zdarza mi się go cytować. Może akurat nie w tym bistro, nie przy tej karcie dań, ale się zdarza. Przytaczałam kiedyś słowa Dody i Leszka Millera i mądrości z chińskich ciasteczek i Andrzeja Waligórskiego i znanych, uznanych, zapisanych na kartach dziejów świata postaci wszelakich.
Paweł Przywara  (pawel_przywara@yahoo.com) - Ania T
2009-12-12 12:01:57
Nie wiem, dlaczego obawia się Pani słowa "prawda" - jeśli w naszych dyskusjach nie chodzi o prawdę, to zaczyna się zwykła perswazja :)
Maja  (m_bartoszewicz@wp.pl) - Trywialnie...
2010-03-29 19:35:17
To prawda, że nie jesteśmy w stanie opisać językiem tego, co chcemy. To co widzimy, mimo że wydaje się prostym obiektem, czasami okazuje się trudne do wyartykułowania. To, co w umyśle - na kartę ciężko przenieść.
Buduję słowo po słowie. Marne posłowie - bo i tak nie oddam tego, co mi w duszy gra.
Lirycznie.
Katarzyna Pajdak  (katarzyna.pajdak@op.pl) - Paweł Przywara
2010-04-08 14:58:47
Panie Doktorze,
Muszę przyznać, że Pana tekst nakłonił mnie do rozmaitych głębokich przemyśleń, a wśród moich znajomych polonistów wywołał niemałe dyskusje. Osobiście, razem ze swoim przyjacielem – literaturoznawcą w zupełności się z Panem zgadzam. W tym konkretnym przypadku popatrzył Pan na język bardziej z punktu widzenia pisarza niż naukowca. Zgadza się! Język nie jest obrazem świata.
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010