Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



Polityka
Jak wkręcono Katarynę?
TAGI: Kuchnia intelektualna, Społeczeństwo, Polityka,
Dodano: 2009-06-10 10:12:59
Głos w sprawie zabrali także etatowi komentatorzy „Dziennika”. Krytycznie wyraził się Cezary Michalski. Prawa do anonimowości bronił Jerzy Jachowicz, pisząc: „nigdy nie przyszło mi do głowy, aby narzekać na (…) czasami niczym nieusprawiedliwione razy, jakie spadały na mnie ze strony internautów. Ani tym bardziej któregokolwiek z autorów, nawet tych, których wpisy były dla mnie najbardziej bolesne, pozbawiać prawa do anonimowości”. Natomiast Piotr Zaremba zauważył, jako jeden z nielicznych, szerszy kontekst problemu. Chodzi mianowicie o konflikt między dziennikarzami i blogerami. Kto powinien mieć większe prawo i na co może sobie pozwolić osoba anonimowo, lecz publicznie, komentująca rzeczywistość polityczną? Zaremba dodaje, że wszystko, co publikują dziennikarze „jest transparentne i łatwe do rozliczenia. Jako ludzie popełniamy błędy. Kiedy zaś mamy przekonanie, że racja jest po naszej stronie, potrafimy się bić do końca. Te zasady nie obowiązują Internetu. Ba, właśnie dowiedzieliśmy się, że część tego świata domaga się dla siebie specyficznego rodzaju immunitetu. Chce wolności od pytań, kto za nim stoi, chce ochrony przed dziennikarskimi śledztwami, żąda przywilejów, jakich nie mają politycy, biznesmeni, wojskowi (i dziennikarze też). I nie chce pamiętać, że ich słowo – choć anonimowe – również potrafi niszczyć i zabijać”.
Głos w sprawie zabrali także: piosenkarz Paweł Kukiz, który wygłupił się twierdząc, że chętnie sam pozwałby Katarynę, mimo, że nigdy nic o nim nie napisała, początkująca aktorka Edyta Herbuś, oburzona całą sytuacją, prezenter telewizyjny Krzysztof Ibisz czy chociażby raper Mezo. Odebrało to dyskusji znamiona poważnej argumentacji.

Tematem Kataryny zainteresował się także „Newsweek”. Tygodnik ten opublikował felietony Szymona Hołowni i Piotra Bratkowskiego. Hołownia uznał, że tożsamość blogerki jest tak samo istotna jak personalia osoby, która jest autorem „filuternych politycznych komentarzy pod zdjęciem gołej pani na ostatniej stronie Faktu”. Bratkowski bardziej poważnie podszedł do tematu, piętnując postawę „Dziennika”. Jego zdaniem, gazeta skupiła się na nieistotnym problemie i wiedząc, że zabrnęła za daleko zmieniła kierunek natarcia z Kataryny na wszystkie „internetowe plugastwa”. Zauważył też, że usuwanie obelżywych komentarzy anonimowych osób wpłynęłoby negatywnie na popularność internetowych portali. Internauci ceniący sobie taką formę rozrywki, z braku możliwości poprzeklinania sobie w sieci nie korzystaliby więcej z nich. Sarkastycznie dodał też, że najgorsze w całym Internecie są „wpisy pod informacjami zamieszczanymi na internetowej stronie branżowego miesięcznika Press, gdzie korzystając z dobrodziejstw anonimowości, wylewają swe żale sfrustrowani dziennikarze”. Odbił tym samym piłeczkę w kierunku dziennikarzy, którzy także często piszą blogi – niekoniecznie anonimowo. Może to właśnie blogujący dziennikarze zazdroszcząc Katarynie popularności pragną ją zdeklasować? Gdyby okazało się, że popularna polityczna blogerka jest bezrobotną staruszką pracującą na kasie w Biedronce, czy czytelnicy odwróciliby się od niej?

Afera Kataryny była szeroko komentowana także w środowisku polskich blogerów. Krzysztof Leski staje w obronie Czumy: „anonimowość blogera nie może oznaczać immunitetu. Każdy o kim w poście mowa z imienia i nazwiska, ma prawo poczuć się dotknięty. Ma prawo żądać sprostowania i w razie odmowy ma prawo zwrócić się do sądu – także, a nawet tym bardziej wtedy, gdy tylko go to skompromituje”. Leski, który jest dziennikarzem sugeruje tym samym ustalenie dla blogerów podobnych zasad jakie obowiązują w prasie. Inny popularny anonimowy bloger, Azrael, zastanawia się czy ujawnienie tożsamości Kataryny nie zakończyłoby jej internetowego żywota. Twierdzi, że sprawiłoby to, że przestano by ją postrzegać jako niezależnego obserwatora, a patrzono by przez pryzmat jej pracy zawodowej. Z kolei bloger Bartek Wasilewski sieje panikę, że skoro dziennikarze wydali Katarynę, to inni blogerzy anonimowo komentujący wydarzenia polityczne także mogą czuć się zagrożeni. Dodaje jednak, że „anonimowość jest przywilejem, ale wobec prawa wszyscy powinni być równi” – lepiej więc liczyć się ze słowami. Benfranklin prognozuje, że „wcześniej czy później niezbędne będzie wprowadzenie takich uregulowań prawnych, które unormują jakoś współżycie medialne blogerów z mainstreamowymi dziennikarzami i politykami”. Pojawiła się jeszcze cała masa innych postów, ale nie sposób ich wszystkich tutaj przytoczyć. Warto jednak zaznaczyć, że sami blogerzy zaczęli optować za pewnymi rozwiązaniami prawnymi, które podobne sprawy załatwiałyby od ręki.

 1  2  3  4 


OPINIE
karamucho  (karamucho@wp.pl) - anonimowość jest fajna!
2009-11-23 00:58:23
Ciekawy artykuł, miejscami nawet niezamierzenie zabawny:
"Gdyby okazało się, że popularna polityczna blogerka jest BEZROBOTNĄ staruszką PRACUJĄCĄ na kasie w Biedronce, czy czytelnicy odwróciliby się od niej?
sylwesterzimon  (sylwesterzimon@gmail.com) - A co jeśli...
2009-11-23 13:00:28
... ta staruszka pracuje w Biedronce na czarno?
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010