i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-03-02 15:27:57

„Nie lubię poniedziałku” tak sobie mogą dziś mówić pod nosem politycy PO. Oto od samego rana dowiadywali się bowiem o porażce ich kandydata w przedterminowych wyborach na prezydenta Olsztyna. Co więcej wygrał kandydat koalicyjnego ugrupowania, ponoć nie liczącego się już PSL. PO zdawała sobie sprawę z sympatii olsztynian, dlatego, by uniknąć spektakularnej porażki chciała dogadać się z koalicjantem. Mówiło się nawet, że PO proponowała ludowcom jeszcze jedną tekę ministerialną w zamian za wycofanie ich kandydata. Zabiegi te nie powiodły się jednak. Wobec czego PO postanowiła wykonać inny manewr, zamieniła swą spektakularną porażkę, we wcale nie spektakularny sukces PSL. I tak słyszymy dziś z ust platformersów, że przecież nic się nie stało, że celowo wystawili w Olsztynie nieznanego kandydata, że jest OK., jeszcze tylko brakuje by powiedzieli, że odpuścili na rzecz koalicjanta. Prawda wygląda jednak trochę inaczej. Oto bowiem partia balansująca na granicy progu wyborczego wygrywa lokalne wybory, a ugrupowanie cieszące się w skali kraju ponad czterdziesto procentowym poparciem wybory te przegrywa. I żadne zaklęcia i frazesy nie zmienią oglądu tej sytuacji.


