i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-05-28 20:54:21

Polską polityką wstrząsają od czasu do czasu paroksyzmy histerii, wywoływane różnym oświadczeniami niemieckich lub rosyjskich polityków, które mogą się komuś podobać lub nie, ale ich wyolbrzymianie, komentowanie, dementowanie itd. nie służy polskiemu interesowi. Prezes Jarosław Kaczyński nie lubi oraz boi się Niemców i Rosjan, wolno mu, ale także Erice Steinbach wolno nie lubić Polaków. Enuncjacje pani Steibach nie wpływają w sposób istotny na politykę rządu niemieckiego w stosunku do Polski, a histerie pana Kaczyńskiego i owszem, ponieważ rząd pod kierunkiem Donalda Tuska ma kompleks „dziadka z wermachtu” i boi się części społeczeństwa o antyniemieckich, a także antyrosyjskich fobiach.
Uchwała CDU i CSU proponująca potępienie wszystkich wypędzeń, podkreślam wszystkich jest moralnie całkowicie słuszna. Oczywiście można się doszukiwać jakiś podtekstów na zasadzie uderz w stół, a nożyce się odezwą. Potępienie wypędzeń (wszystkich) nie ma jednak żadnych skutków politycznych ani prawnych, jest jedynie słusznym odruchem moralnym pół wieku po II wojnie światowej. Czy trzeba przypominać, że ofiarami wypędzeń, obok Niemców, jest także ok. 5 milionów Polaków, wygnanych ze swoich domów, wiosek i miast. Ofiarą stalinowskich wypędzeń byli wcześniej Niemcy, wygnani z Ukrainy do Kazachstanu, Tatarzy z Krymu. Wypędzenia miały miejsce w latach dziewięćdziesiątych na obszarach byłej Jugosławii. A po I wojnie światowej wypędzono Greków z Turcji, a nie tak dawno wzajemne wypędzenia tych zbiorowości odbyły się na Cyprze. Wystarczy chyba tych przykładów.
Wszystkie te wypędzenia i wiele innych wiązały się z krzywdą ludzi, mężczyzn, kobiet i dzieci, którzy nie mieli żadnej możliwości nie tylko decydowania o swoim losie, ale nawet nie mogli wypowiedzieć słowa sprzeciwu.
Potępienie wypędzeń jako elementu polityki rządzących, którzy dysponują fizyczną siłą jest jak najbardziej słuszne i nie oznacza kwestionowania rezultatów obu wojen światowych i żądania rewizji granic. Tu nie o politykę chodzi, ale o elementarną wrażliwość moralną, której pan prezes Jarosław Kaczyński jest, jak widać, całkowicie pozbawiony.


