Kategorie
Mecenas
Mecenasem serwisu jest Wyższa Szkoła Informatyki
i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Partnerzy



Dwa obozy
TAGI: Przystawki, Kartki z notesu,
Dodano: 2009-11-10 10:30:14

Ostatnio ktoś „Rzeczpospolitą” nazwał złośliwie „RzeczPISpolitą”. Złośliwość złośliwością, ale jest coś na rzeczy. Słuchając polityków PIS-owskich pokroju Szczygły, Putry, czy Brudzińskiego trudno się dziwić, że powtarzają oni myśli Prezesa. W końcu trudno ich posądzić o posiadanie własnych. Czytając jednak niektórych PiS-owskich funkcjonariuszy pióra, np. Lisieckiego czy Semkę można się już zastanawiać o co tu chodzi. Nie są to tytani intelektu i gwiazdy pióra, ale jednak z wcześniej wymienionymi trudno ich zrównywać. Sądzę, że pewnym wyjaśnieniem może być odniesienie do dwóch obozów, które coraz bardziej i coraz wyraźniej się w Polsce wyodrębniają.

Obóz Cnoty (zdaje się, że nazw tych użył po raz pierwszy Piotr Wierzbicki, który – mam nadzieję – daruje mi to po starej znajomości) zawsze miał w Polsce przewagę nad Obozem Politycznej Poprawności. Ten pierwszy manifestuje poczucie narodowej dumy i godności, akcentuje powinność kochania ojczyzny i eksploatuje skłonność do przyjmowania postawy historycznie roszczeniowej, w której, jak czynił to Lech Kaczyński, tłumaczy się Niemcom ile Polska miałaby dzisiaj ludności gdyby nie II wojna światowa. Obóz Cnoty, rozdaje nie tylko certyfikaty narodowej wiarygodności, ale także odbiera temu, który mu się nie podporządkowuje prawo do pozostawania „prawdziwym Polakiem”, skazując na zostanie żydem, masonem, wrogiem Polski i Kościoła, a co gorsza liberałem.

Po drugiej stronie mamy mniejszościowy Obóz Politycznej Poprawności. Jego świadectwa dobrego wychowania miały swoje znaczenie w III Rzeczpospolitej, ale gra szła wszak o to między innymi, aby w następnej, Rzeczpospolitej IV, świadectwa te przestały obowiązywać. Obóz Politycznej Poprawności, którego partyjną emanacją była od początku III Rzeczpospolitej Unia Wolności, a organem „Gazeta Wyborcza”, rzeczywiście wprowadzał klimat symbolicznego terroru, w którym każdy, kto nie manifestował uwielbienia dla „salonu” był albo poendeckim nacjonalistą, albo wieśniakiem i radiomaryjnym moherem. Salon wykreował ową z pozoru tylko zdumiewającą „wspólnotę poniżonych”. Reakcja ta była naturalna i łatwa do przewidzenia.

Salon jest miejscem, do którego się aspiruje i albo się jest doń wpuszczanym, co owe aspiracje zaspokaja, albo nie jest się doń wpuszczanym, co rodzi poczucie krzywdy i poniżenia. Ale salon o tyle tylko pozostaje salonem, o ile zachowuje swą ekskluzywność zatrzaskując drzwi przed nosem tych, którzy doń „nie pasują”. Dopiero uwzględniając resentyment wynikający z krzywdy i frustracji ludzi, przed którymi zatrzaśnięto drzwi salonu, wytłumaczalne się stają wybory Wildsteina, Ziemkiewicza, Legutki czy Zybertowicza i ich obsesję na punkcie Michnika.
 

OPINIE
Zapraszamy do wyrażenia opinii.
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania z siedzibą w Rzeszowie
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów, fax: +48 17 866 12 22 e-mail: wsiz@wsiz.rzeszow.pl
Wszelkie Prawa Zastrzeżone, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie © 2010