i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2010-01-16 08:28:24

Wolność w krajach Zachodu sprowadza się coraz bardziej do wolności tabloidów, zaglądających do sypialni polityków i celebrytów, do odzierania ludzi z ich prywatności, do obrażania i zniesławiania. Przesadzam, ale nie bardzo. Równocześnie aparat państwowy wdziera się brutalnie w życie prywatne obywateli, mnożąc zakazy i nakazy w naszym życiu codziennym. Przykładów jest wiele.
Zakazano używania telefonów komórkowych kierowcom w czasie jazdy samochodem, bo to ich rozprasza i może przyczynić się do wypadku. Ale kłótnia z żoną w trakcie prowadzenia samochodu rozprasza jeszcze bardziej, nie mówiąc o towarzystwie pięknej dziewczyny (lub przystojnego chłopca) na przednim siedzeniu. Trzeba zakazać zabierania do samochodu kobiety lub odwrotnie mężczyzny.
Sto metrów od kościoła, szkoły, przedszkola i żłobka nie wolno sprzedawać alkoholu. Wypicie kufla piwa czy kieliszka wina w barze obok żłobka zdemoralizuje maluchów i zrobi z nich alkoholików. Zakazać. Już to zrobiono.
Ostatnio sejm zajmuje się ustawą skierowaną przeciwko palaczom tytoniu. Przeciwko jednej trzeciej społeczeństwa. Krucjata ta, pełna demagogii, jak każda krucjata jest dla dobra tych, z którymi się walczy. Kiedyś chodziło o zbawienie, dziś o zdrowie. Jeden z posłów inicjatorów tych restrykcji oświadczył, że sejm musi zadbać o zdrowie Polaków. Ileż w tym hipokryzji. Może byłoby lepiej, żeby sejm zajął się uzdrowieniem systemu ochrony zdrowia, finansów publicznych, ładu medialnego itd. Kiedyś w dawnych czasach krążył dowcip o zebraniu w kołchozie. Mamy dwa punkty porządku dziennego, zaczął przewodniczący: budowę stodoły i budowę komunizmu. Ponieważ nie ma ani pieniędzy ani materiałów na budowę stodoły, proponuję przejść od razu do budowy komunizmu. Sejm właśnie tak działa.
Jeden z naszych zbawicieli (cytuję za portalem „Gazety Wyborczej”) tak się wypowiada: To niezwykle ważne, aby wprowadzić te przepisy. Statystyki wskazują, że w Polsce co roku z powodu biernego i czynnego palenia umiera ok. 70 tys. osób - przekonywał na posiedzeniu komisji Aleksander Sopliński z PSL, który przewodniczył pracom nad projektem. - Nie jest to ustawa przeciwko palaczom. Jest to ustawa chroniąca przed paleniem biernym, a więc chroniąca niepalących - dodawał. Wspierali go obecni na komisji onkolodzy. A Poseł Bolesław Piecha dodawał: To nie jest delegalizacja palenia. A co to jest jak nie delegalizacja?
Szanowny Panie Pośle Aleksandrze Sopliński, jak można ustalić precyzyjnie przyczyny zgonu 70 tys. osób, kiedy nie można, przy zastosowaniu wszystkich dostępnych środków, ustalić przyczyn śmierci gangstera Artura Zirajewskiego. Ta liczba to pic i demagogia.
Nie palę już przeszło 20 lat, nie lubię tytoniowego dymu, ale protestuję przeciwko ograniczaniu wolności obywateli. Dla palących powinny być wydzielone wagony w pociągach, sale w restauracjach, lub osobne restauracje i kluby oraz palarnie w miejscach pracy.
Codziennie przechodzę koło biurowca, przed którym stoją zmarznięte dziewczyny, żal mi ich nie dlatego, że palą, ale dlatego, że marzną. Jest to czysta dyskryminacja. Państwo nie ma prawa z kopytami wchodzić w życie obywateli, każdy ma prawo palić papierosy, pić wódkę itd. i robić to w przestrzeni publicznej, bo płaci podatki znacznie wyższe od niepalących i niepijących, bo każda paczka papierosów i każda flaszka alkoholu obciążona jest wysoką akcyzą.
Kolejna inicjatywa poselska to nakaz badań lekarskich starszych kierowców. Nawet staruszków chce się ubezwłasnowolnić, tak jakby byli całkowicie nieodpowiedzialni i nie zdawali sobie sprawy z ewentualnych ułomności.
Państwo infantylizuje obywateli, traktuje ich jak dzieci, ograniczając możliwości wyboru. Prawdą jest, że palenie jest szkodliwe, ale także szkodliwe jest np. chodzenie bez czapki na mrozie, co nagminnie robią ludzie młodzi. Grozi to licznymi schorzeniami, leczonymi przecież na koszt podatników. Należy więc wprowadzić nakaz noszenia czapek. Osoba bez czapki na mrozie powinna być karana wysokim mandatem.
Szkodliwych zachowań jest oczywiście znacznie więcej, które dotychczas nie były penalizowane. Czas to zmienić Panie i Panowie Posłowie. Najlepiej by było przy każdym obywatelu postawić policjanta, ale kto by pilnował policjantów?
Mnożąc te wszystkie nakazy i zakazy zmierzamy prosto do „demokracji autorytarnej”. Obawiam się, że będzie coraz gorzej, ale ja już tego na szczęście nie doczekam. Biedne jednak nasze dzieci i wnuki.
Aparat demokratycznego państwa nie może infantylizować obywateli i traktować ich jak dzieci, ale także dzieciom lepiej wyjaśniać, że coś może im szkodzić, a nie tylko zakazywać, bo to niewiele daje. Zamiast ograniczać wolności obywateli, aparat państwowy powinien dbać o sprawną ochronę zdrowia, dobrej jakości drogi, prowadzić politykę sprzyjającą rozwojowi indywidualnej przedsiębiorczości i starać się żeby zima nie powodowała katastrofy, którą obecnie obserwujemy.


