i Zarządzania z siedzibą
w Rzeszowie
Dodano: 2009-07-06 10:06:59

Polskie szkolnictwo wyższe mogło być ważnym czynnikiem budowania potencjału rozwojowego kraju oraz efektywnego konkurowania polskiej gospodarki w ramach gospodarki opartej na wiedzy. Tak się nie stało. Co gorsza, dowodów na niski poziom studiów wyższych jest aż nadto, mimo że rocznie studia kończy ok. 400 tys. osób, a współczynnik skolaryzacji wynosi 51,1% .Ta olbrzymia armia nie zwiększa jednak potencjału innowacyjnego naszego kraju. Na przykład udział eksportu high-tech w całym eksporcie państwa wynosi na Węgrzech 22%, w Czechach 14%, a w Polsce… 3%. Brak zupełnie harmonii między potrzebami rynku pracy, a liczebnością studentów na poszczególnych kierunkach studiów. Aktualnie na kierunkach technicznych i informatycznych kształci się tylko 11,7% młodzieży, a na samej pedagogice 12%. Towarzyszy temu szokująco długa lista niedopuszczalnych praktyk i patologii.
Mamy świadomość, że spory w tym udział mają uczelnie niepubliczne. Znane są przypadki, że można zdobyć dyplom „studiując” w kilkudziesięciu miejscowościach na terenie całego kraju, jadąc do siedziby uczelni tylko po dyplom lub co najwyżej na egzamin. Martwią nas szkoły, gdzie rentowność sięga kilkudziesięciu procent, przy śladowych przychodach pozadydaktycznych. Nie będziemy jednak pisać o wielu wstydliwych zjawiskach w szkołach publicznych ÷ niech to zrobi przedstawiciel tego środowiska.
W tym artykule zajęliśmy się tylko sprawą zasadniczą dla przyszłości Polski tj. sprawą konkurencji w szkolnictwie wyższym.
Brak konkurencji
Jak Polska długa i szeroka, trwa produkcja dyplomów zamiast formowania przyszłych liderów społeczeństwa obywatelskiego. Dlaczego tak jest, skoro państwo wydaje na szkoły wyższe 1,6% PKB, czyli więcej niż średnio w całej UE – (1,5% PKB)? Podstawową przyczyną wielu schorzeń jest brak zdrowej konkurencji w sferze nauki i szkolnictwa wyższego. Jest rzeczą zdumiewającą, iż odnosząc w latach transformacji tak wiele sukcesów w różnych dziedzinach życia – właśnie dzięki wspomnianej konkurencji – odizolowaliśmy od niej kluczowy dla pomyślności Polski obszar działania. Nie ma kraju i nie ma branży, w których bez konkurencji osiągnięto by wysoką efektywność i jakość. A więc trzeba zadać pytanie dlaczego, jakim prawem, kolejny rząd marnuje potencjał intelektualny Polaków. Czyżby nie wiedział, że potencjał ten stanowi większą wartość niż pozostałe zasoby razem wzięte?
Skoro nie ma jeszcze społecznego przyzwolenia na płatne studia to najtańszym i najszybszym sposobem na uruchomienie ozdrowieńczej konkurencji jest sfinansowanie przez budżet państwa studiów stacjonarnych w uczelniach niepublicznych. Pragniemy podkreślić, że szkoły niepubliczne są tańsze (bardziej gospodarne), co poniżej wykażemy oraz chcemy zauważyć, że już kilka lat państwo finansuje szkoły niepubliczne do policealnych włącznie i dziwnym trafem stosowna uchwała zatrzymała się przed bramą szkoły wyższej.
W państwie prawa rządzący powinni znać Konstytucję, a z jej zapisów jasno wynika (m.in. art. 70 oraz art. 94 i art.95 z ustawy o szkolnictwie wyższym), że szkoły niepubliczne mają bezwarunkowe prawo do finansowania z budżetu. Dla porządku już tylko należy zaznaczyć, że Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego przez 3,5 roku obowiązywania Prawa o szkolnictwie wyższym, nie zrealizował nałożonego na niego ustawą obowiązku wydania odpowiednich przepisów wykonawczych umożliwiających finansowanie ze środków publicznych kształcenia na studiach stacjonarnych w uczelniach niepublicznych. Realizacja naszego żądania kosztuje 500 – 600 mln zł rocznie, czyli ok. 6,5% dotacji na działalność dydaktyczną w uczelniach publicznych. Władza mówi, że nie ma pieniędzy bo jest kryzys. Pomożemy Panu Premierowi je znaleźć.
Pieniądze już na to są
Otóż w 2007 roku szkoły publiczne kształciły 803 tys. studentów na studiach stacjonarnych i 473 tys. na niestacjonarnych. Na kształcenie studentów stacjonarnych otrzymały 8,44 mld zł dotacji budżetowej, a przychody z czesnego na studiach niestacjonarnych wyniosły 2,06 mld zł. Z kolei w uczelniach niepublicznych kształciło się 136 tys. studentów trybem stacjonarnym i 524 tys. na studiach niestacjonarnych, a przychody z czesnego wyniosły 2,26 mld zł. Z powyższego wynika, że roczny koszt kształcenia studenta wyniósł odpowiednio: w szkołach publicznych 10510 zł i 4330 zł, a w niepublicznych 4500 zł i 3140 zł. Mniejsza już o zdumiewająco wysokie koszty w uczelniach publicznych (6,8% studentów na kierunkach inżynieryjno – technicznych tego
Wyższe uczelnie Wielkiej Brytanii otrzymują środki finansowe zarówno ze źródeł publicznych, jak i prywatnych. Fundusze rządowe przyznawana są w formie grantu blokowego obejmującego wsparcie działalności dydaktycznej, badawczej oraz innej działalności związanej z tym obszarem. W roku akademickim 2002/2003 całkowite wydatki przeznaczone na szkolnictwo wyższe w Wielkiej Brytanii wyniosły 15,6 miliarda funtów. Około 61% z tej sumy pochodziło z instytucji rządowej Wielkiej Brytanii lub instytucji rządowych Unii Europejskiej.


