Chodzi nie tylko o Karnowskiego
TAGI: Kuchnia intelektualna, Polityka,
Dodano: 2009-04-22 20:33:13
17 maja w Sopocie odbędzie się referendum, które zadecyduje o politycznej przyszłości Jacka Karnowskiego – prezydenta miasta, któremu Prokurator Krajowy postawił zarzut korupcji. Jak wielu innych mieszkańców miasta zaangażowałem się w obronę dobrego imienia Karnowskiego i zachęcam sopocian do głosowania przeciwko jego odwołaniu.
Kieruję się dwoma powodami. Pierwszy jest oczywisty: Jacek Karnowski wywodzi się ze środowiska RMP, które współtworzyłem. Znam go od ponad dwudziestu lat i wiem, że nie jest łapówkarzem. Uważam za swój obowiązek stanąć w obronie jego dobrego imienia. Jest jednak także drugi powód ogólniejszej natury: chodzi o funkcjonowanie aparatu państwowego i w konsekwencji o kształt państwa.
Premier Donald Tusk stwierdził, że standardem powinna być dymisja urzędnika, któremu postawiono prokuratorskie zarzuty. Tym uzasadnia zaangażowanie krajowych i regionalnych władz PO w procedurę odwołania Karnowskiego ze stanowiska i zapowiedź osobistego zachęcania sopocian do takiego właśnie głosowania w sopockim referendum.
W państwie, w którym służby specjalne służą tylko interesowi publicznemu, a prokuratura jest niezależna od politycznych nacisków, zasada, którą formuje premier Tusk, jakkolwiek surowa, byłaby trudna do zakwestionowania.
Niestety – stwierdzam to z przykrością – III Rzeczpospolita nie jest takim państwem. Niemałą część swej publicystyki politycznej ostatnich lat poświęciłem obronie dorobku państwa budowanego od 1989 roku. Nie żałuję tego. Krytyka III Rzeczpospolitej była bardzo przejaskrawiona i niesprawiedliwa. Niestety, nie oznacza to, że w funkcjonowaniu naszego państwa nie ma zjawisk, które wywołują głęboki niepokój.
1 2 3
Bohdan Jałowiecki -
2009-04-27 07:07:00
Całkowicie akceptuję tekst Aleksandra Halla. Pisałem mniej więcej w tym duchu przed kilku miesiącami na portalu „Salon 24”. Z prezydentem Jackiem Karnowskim zetknąłem się kilka razy i nie znam go tak jak A.Hall. W tym przypadku nie chodzi jednak o bliższą znajomość, która skłania do poręczenia kryształowej uczciwości, ale o system panujący w Polsce, który jest bardzo groźny dla przyszłości tego kraju.
Pozwala on bowiem pod pretekstem walki z korupcją wykańczać niewygodne osoby, które swoją działalnością naruszyły czyjeś interesy. Przypomnijmy tylko dwie „afery”. Wieloletnie procesy sądowe Janusza Lewandowskiego oskarżonego o różne nieprawości, a następnmie uniewinnionego. Sprawa Wiesława Kaczmarka oskarżonego o nieprawidłowości związane z produkcją osocza. Wielkie tytuły w mediach i uniewinnienie po latach, o których media informują małą notką, a sprawa Kluski itd. Niemal żadna tzw. afera nie kończy się prawomocnym wyrokiem skazującym. Aparat państwowy tzw. organa ścigania są często wykorzystywane do porachunków politycznych i osobistych. W tym celu powołuje się nawet specjalne służby jak np. CBA. W ten sposób państwo, które powinno być państwem prawa zamienia się w państwo bezprawia.
Prezydent Jacek Karnowski naruszył interesy jakiejś potężnej grupy działającej w Sopocie, zmontowano więc przeciwko jednemu z najlepszych w Polsce samorządowców prowokację. Nawet zupełny laik czytając przytaczane w prasie zarzuty musi odnieść wrażenie, że to po prostu lipa. Partia, do której należał J.Karnowski ukrzyżowała go zanim zapadł wyrok sądowy. Nie warto popierać takiej partii, nie warto w Polsce pracować na rzecz rozwoju czegokolwiek, bo zawsze napotka się ludzi zawistnych o sukces, a także takich których interesy, nie zawsze jasne, zostają naruszone. Aparat państwowy zamiast ścigać przestępców zwraca się przeciwko ludziom uczciwym. Na razie jest dużo więcej pomówień w majestacie parawa niż skazujących wyroków sądowych...
Patryk Siemion -
2009-05-27 13:11:07
W całej rozciągłości popieram zdanie wyrażane w tym artykule przez prof. Halla. W obecnej Polsce służby specjalne stały się narzędziami wzajemnego zastraszania się dla obozów politycznych. Jedną z osób, które dotknęło takie działanie jest właśnie prezydent Sopotu, Jacek Karnowski.
W tym momencie już wiadomo, że referendum przeprowadzone wśród mieszkańców zakończyło się zachowaniem przez niego swojego stanowiska, co równa się zaufaniu jakim darzą go mieszkańcy miasta. Pozostaje tylko oczekiwać na wyrok sądu w tej sprawie. Miejmy nadzieję, że będzie on sprawiedliwy i bezstronny.
Łukasz Mazur -
2009-06-02 13:51:48
Całkowicie zgadzam się z tezami i argumentacją jaką w swoim tekście podaje autor. Niestety mamy wątpliwą przyjemność bycia widzami częstych „przedstawień” pod znakomitym tytułem „walka z korupcją”. Są one często bardzo krwawe i w brutalny sposób niszczą kariery i całe dorobki ludzi, którzy tak naprawdę zawinili tylko jednym. Mianowicie są z „tej drugiej partii”.
„...powiem otwarcie: w pewnym sensie CBA jest 'bardziej ich', zaś ABW – 'bardziej nasza'”. W przytoczonej tu wypowiedzi doskonale, moim zdaniem, widać do czego tak naprawdę służby takie jak CBA czy ABW mogą być wykorzystywane. Do likwidacji przeciwników politycznych, którzy, tak jak zapewne pan Karnowski, na swoim sumieniu nie mają niczego, czym te służby mogłyby się zainteresować. Podzielam zdanie dr Halla, że takie wręcz pogrywanie służbami może być niebezpieczne. Ale trzeba pamiętać że "kto mieczem wojuje, od miecza ginie". Na szczęście mieszkańcy Sopotu wykazali się zdrowym rozsądkiem i uwierzyli panu Karnowskiemu, a nie tym, którzy postanowili się z nim rozprawić w bardzo widowiskowy sposób.
Bartłomiej Jeleń -
2009-06-02 14:23:56
W wielu sprawach zgadzam się z autorem. Mianowicie, że z naszym prawem i pochodnymi władzy sądowniczej w naszym kraju występuje ogromny problem, jakim jest niejasność tego prawa i działania. Polskie prawo jest tak owiane mgłą, że trudno się w nim połapać. Bo jest tak, że stawia się komuś zarzuty i… czeka się. Po czym okazuje się, że ten ktoś jest niewinny i wychodzi na wolność lub jest winny, ale dowodów nie ma, żeby go zamknąć.
Jednym słowem nasze prawo nie jest sprecyzowane co za tym idzie nie jest zrozumiałe. Zgadzam się, że niektóre służby i osoby prywatne (sprawa słynnego nagrania z 40 piętra hotelu itp.) mogły być wykorzystywane do celów politycznych. Natomiast nie mogę się zgodzić z tym, że ktoś kto był ideałem przez 20 lat i popełniając błąd nie może lub nie musi być karany. Takie pobłażanie dla każdego urzędnika, polityka, czy obywatela spowodowałaby, że żylibyśmy w kraju paradoksów i prawnej agonii. Czarne owce zdarzają się wśród najlepszych, tak było i jest. Nie mówię, żeby od razu takiego człowieka skreślać, były przypadki, że i święci tacy „święci” nie byli, a w ramach mocnego postanowienia poprawy świętymi zostali. Każdy zarzut należy zbadać i każdego winnego ukarać, nawet jeśli jest się kimś ważnym i większość życia walczyło się o ideały (znam i takich polityków, dla których największym ideałem był elewator ze zbożem), racjonalna resocjalizacja i oczywiście mocne postanowienie poprawy.
Tomasz Sokołowski - Smutna, ale prawda
2009-06-03 09:43:23
Sprawa Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu niesie ze sobą smutny, ale prawdziwy obraz polskich służb państwowych. Już same słowa premiera Donalda Tuska przytaczane w tekście dra Halla dyskredytują zarówno CBA jak i ABW.
Przytaczane przez autora przykłady dodatkowo wzmacniają pogłębiające się zjawisko braku zaufania do państwowych służb. Same jednak sobie na to zasłużyły, działając w sposób naganny. Tak skrajne upolitycznienie wymienionych instytucji jest nie do zaakceptowania, a jego efektem jest niszczenie ludzi, którzy zasługują na szacunek i zaufanie. Prokuratorzy stawiający zarzuty tylko dlatego, żeby uchronić się przed partyjnymi atakami są całkowitym zaprzeczeniem osoby, która taką funkcję powinna pełnić.
Arkadiusz Maciejowski -
2009-06-09 08:36:10
Trudno nie zgodzić się z autorem, nawet nie będąc gorliwym obserwatorem wydarzeń z pogranicza polityki i wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście, że służby specjalne stały się narzędziami w rękach konkretnych grup - używając terminologii Lwa Rywina - „trzymających władze”.
Widać zdecydowanie podział na PiS-owskie CBA, które niejednokrotnie wykazywało zainteresowanie przede wszystkim otoczeniem związanym z PO, jak chociażby w przypadku prowokacji posłanki Sawickiej, a platformersko-rządowym ABW. Jacek Karnowski wpisał się po prostu w target jednej z tych grup, a reakcja prokuratora stawiającego mu zarzut, choćby po to by mieć święty spokój, przypomina łatwość stawiania sądów przez ówczesnego ministra sprawiedliwości. Jednak wykorzystywanie służb specjalnych do własnych partykularnych celównie nie jest niestety jakimś odosobnionym przypadkiem, z telewizją publiczną dzieje się to samo.